sobota, 30 października 2010

United Colors of Childhood

Dawno, dawno temu w pewnym mieście, gdzie przed laty rządzili królowie przyszła na świat dziewczynka. Była maleńka jak okruszek i krucha jak laleczka z chińskiej porcelany, dlatego rodzice, choć wybrali dla niej imię Julia, mówili o niej Kruszi. Czas mijał, dziewczynka rosła. Z maleńkiej i delikatnej Kruszi stawała się wrażliwą lecz coraz dojrzalszą Jusią. Oczywiście nieobce jej były figle i psoty. Julia bardzo zapragnęła by w jej domu pojawiła się jeszcze jedna dziewczynka, która będzie najbliższym towarzyszem dziecięcych lat. Julia co noc prosiła o spełnienie swego marzenia rodziców i Anioły. I stał się cud . Po 7 latach na świat przyszła kolejna mała dziewczynka, która sprawiła, że serca najbliższych ponownie zabiły nad kołyską.


Bo na początku najważniejsza jest potrzeba miłości. Dzieci rodzą się pełne miłości a od nas dorosłych potrzebują poczucia bezgranicznego bezpieczeństwa i czułości. Dziecko przychodząc na świat i opuszczając łono matki wydaje przeraźliwy krzyk, noworodek najbezpieczniej czuje się mocno skrępowany i przytulony do matczynej piersi, półtora roczne dziecko ciężko znosi rozłąkę z rodzicami a 3 – letnia dziewczynka nierzadko chce zostać żoną swojego taty. Kochając swoje dziecko chcemy zapewnić mu wszystko co najlepsze. Zawsze zaczynamy od kwestii najważniejszych, od dbałości o zdrowie naszego maleństwa, zapewnienia mu najbardziej troskliwej opieki i jak najlepszych warunków do jego rozwoju. Wybieramy w morzu ofert skierowanych do naszych dzieci (choć czy rzeczywiście do nich??). Często jeszcze przed narodzinami urządzamy pokój lub kącik dla maluszka, przygotowujemy wyprawkę i zaopatrujemy się w akcesoria. Na ile były niezbędne przekonujemy się dopiero w trakcie używania. Przeważnie jednak czerpiemy radość z tych przygotowań. W późniejszym wieku równie chętnie ubieramy nasze dzieci, kupujemy zabawki i wyposażamy je w inny, odpowiedni do wieku sposób. Wybieramy dla dzieci przyjazne przedszkola i dobre szkoły, posyłamy na zajęcia dodatkowe i organizujemy wakacje. I o tym właśnie będzie ten blog. O pewnym wycinku świata Juli i Hani oraz pewnie kilku innych dzieciaków, widzianym ich oczyma oraz mamy zakupoholiczki, która jednak w całym tym szaleństwie jeszcze pamięta, że najważniejszy kapitał to miłość i poczucie bezpieczeństwa.



1 komentarz:

  1. Dzięki za zaproszenie, zapowiada się fajnie. Widzę, że podobnie jak ja, jesteś pozytywnie zafiksowana na punkcie swojego potomstwa. Też po cichutku marzymy o rodzeństwie dla Hanki.

    OdpowiedzUsuń