poniedziałek, 6 grudnia 2010

Santa Claus is coming to town

Taak, to był dzień pełen emocji. Tak jak rodzice przpuszczali św. Mikołaj uznał, że obie cacane córeczki były w tym roku bardzo grzeczne, bo obie zaraz po przebudzeniu ujrzały pozostawione przez niego przy łóżku prezenty. Starsza cacna była bardzo szczęśliwa, gdyż Mikołaj w tym roku spełnił większą część spisanych w liście pozycji. Młodsza cacana która nie ma jeszcze sprecyzowanych życzeń też wydawała się być wyjątkowo zachwycona. Na szczególną uwagę zasługiwały jednak opakowania, w których Mikołaj pozostawił podarki - piękne kuferki. Zachwycona mama postanowiła poszukać czegoś więcej na ten temat i znalazła. Choć w dobrych sklepach bez trudu możemy znaleźć rożnorakie walizeczki, skrzyneczki i pudełeczka to te maja jednak pewną wyjątkową cechę. Zostały zrobione przez mamy dzieci niepełnosprawnych, mieszkających w Rosji. Niestety ciągle powszechna bieda i niska świadomość wśród mieszkańców byłych terenów Związku Radzieckiego sprawia, że niepełnosprawne dzieci częściej niż gdziekolwiek indziej trafiają do sierocińców. Aby zapobiec temu zjawisku został stworzony specjalny program Fair Play, którego podstawowym celem jest zapewnienie wsparcia mamom takich dzieci. Dzięki niemu, mogą one pozostać w domach ze swoimi dzieciakami, nie tracąc jednak tak potrzebnego żródła dochodu. Program obejmuje też wsparcie emocjonalne, kobiety objete programem spotykają się, wymieniają swoim doświadczeniem, uzyskują pomoc psychologiczną. Wększość produkcji pochodzi z St Ptersburga, a dostępna jest do kupienia w sklepach Kalika. Ręcznie robione zabawki są dopracowane w każdym szczególe. Więcej o projekcie możecie się dowiedzieć na stronie www.eii.ru , a o sklepie www. kalikatoys.com
Kiedy opowiedziałam historię o pochodzeniu kuferków mojej starszej córce, rezolutnie stwierdziła, że nie ma wątpliwości, kuferki muszą być zaczarowane szczęściem, gdyż jednym ruchem nasz ulubiony Świety uszczęśliwił co najmniej dwie rodziny mieszkające w miejscach, w których jest teraz bardzo zimno - naszą w Szwecji i drugą gdzieś daleko w Rosji:)) Po prostu Magia. Cieszymy sie zatem z przybycia Swietego Mikołaja, bo on czy w reniferowym zaprzęgu czy jako prawdziwy Saint Nicholas o lasce zawsze przynosi nam radość i dobro.

Dziś tylko kuferki, ale do sklepu obiecuję jeszcze powrócić :)














11 komentarzy:

  1. Aż mi się łezka w oku zakręciła ze wzruszenia, kiedy przeczytałam o kuferkach zaczarowanych szczęściem uszczęśliwiających dwie rodziny :) Cudne dzieciaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześliczne kuferki,mądry Mikołaj :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bajeczne te kuferki :)
    i pomyśleć, że kiedyś wszystko, co pochodziło z tamtych rejonów świata kojarzyło się ze szczytem tandety i socjalistycznego badziewia.
    wspaniały pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękne walizeczki. Pomysł wspaniały! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. śliczne kuferki, a i historia ciekawa:)
    Właśnie niedawno znalazłam na Etsy ładny komplet takich kuferków, ale przed zakupem odwiedzę też stronę Kalika, bo lepiej kupić coś z głową. Dziękuję za namiar!

    OdpowiedzUsuń
  6. szkoda że mi Mikołaj przyniósł rózgę ....

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniała inicjatywa :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. No i oczywiście zachorowałam na nie.
    Teraz natrętnie myślę o zielonym domku, niebieskim aucie i bordowym wózeczku.
    ;))) aga

    OdpowiedzUsuń
  9. Kuferki są wyjątkowe i nie chodzi mi tylko o ich wygląd, co jest oczywiste, lecz o całą idee, to jest bardzo piękne:)
    I cudowne słowa córki o zaczarowanych kuferkach, które dały szczęście rodzinom:)

    Masz wspaniałe pociechy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomysł dobry. Idea słuszna. Kuferki cudne, a najważniejsze, że zaczarowane szczęściem! Mikołaj bardzo mądry i sprytny :)

    OdpowiedzUsuń