piątek, 21 stycznia 2011

Kokeshi

Była Heshi, będzie Kokeshi. Zaczęło się niewinnie, od trzech drewnianych laleczek przywiezionych dla cacanej z dalekiej podróży. Choć właściwie to nie był początek. Na początku było słowo. Bajka. O pięknej i dobrej Mulan. I kimono na bal przebierańców w przedszkolu. Potem były spotkania organizowane dla dzieci w Centrum Manggha w Krakowie. A potem została przepięknie wydana książeczka Annelore Parot "Yumi", o ktorej "każdy słyszał", "każdy widział", "każdy wie". Teraz mam wrażenie, że świat oszalał na punkcie tych ślicznych laleczek. Powstają co raz to nowe kolekcje dla dzieci. I takie to szaleństwo udzieliło się mojej starszaczce, a w konsekwencji mnie. Nie mam nic przeciwko, sama w jej wieku kolekcjonowałam chińskie wachlarzyki, obrazki z gejszami malowanymi na jedwabiu itd. Zgadzam sie z opinią, że kolekcjonowanie jest bradzo ważnym i potrzebnym etapem w rozwoju dziecka, nie tylko pomaga poszerzyć horyzonty, ale jak sie okazuje uczy też oszczędności i sporządzania swoich pierwszych planów ekonomicznych:). Bo jak tu nagle zostać posiadaczką 16 różnych laleczek, skoro wszystkie są takie piękne, a skarbonka nie jest aż tak wypełniona:).
I na dodatek, co rusz znajdujemy nowe - pościel, pojemniki, kosmetyki, elementy dekoracyjne i hohoho ...... wszystko z wizerunkiem Kokeshi.




I mnie ostatnio udzieliło się to szaleństwo. Na pierwszej pozycji mojej listy życzeń znajduje sę aktualnie Bento Kokeshi. Oczywiście to na lunch dla cacanej :)) Ale im naeży się cały post.


Fot. Bento &Co

10 komentarzy:

  1. To ja jestem strasznie zacofana, albo moja córka jeszcze za mała, ponieważ nic na temat tych laleczek nie wiem :-(
    Ale pojemniki na drugie śniadanie bardzo mi się podobają.Jeśli dobrze rozumuję ,one składają się z kilku części/pięter ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna kolekcja! Dobrze, że jest ten blog, bo przynajmniej jesteśmy na bieżąco z tego typu nowinkami :) Na przyszłość jak znalazł, choć i teraz jest tu wiele ciekawych informacji przydatnych nie tylko rodzicom.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez lubie te male laleczki a pojemniki na lunch bardzo fajne...! M

    OdpowiedzUsuń
  4. Te laleczki są zdecydowanie piękniejsze, od zabawek, tych designerskich z poprzedniego posta, takie słodkie, dziewczęce, nieco egzotyczne, do nas jeszcze nie dotarły, moje panny myślę, że jeszcze za młode na tego typu kolekcje, one zatrzymały się na etapie Truskawkowego Ciastka;-)), pozdrawiamy. Fajnie, że trafiłam na Twojego bloga, będę trochę bardziej na bierząco z tego typu nowinkami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietne pojemniki do bento. Własnie stawiam pierwsze kroki w temacie...

    OdpowiedzUsuń
  6. dziękuję za odwiedziny i uznanie :)
    miłe słowa mnie cieszą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oh i like this! = )
    thank you for allways leave so nice comments = )

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne chociaż u mnie a raczej u starszej ;) króluje hello kitty :)

    OdpowiedzUsuń