sobota, 5 lutego 2011

The Snow Queen

To zdecydowanie moja ulubiona bajka. Zdarzało mi się słyszeć, że bajki Jana Christiana Andresena są za ciężkie dla dzieci, dla mne są najpiękniejsze na świecie. Kiedy byłam mała dostałam od starszej koleżanki jej egzemplarz. Najpiękniejszy i najbardziej wyjątkowy egzemplarz na świecie. Wydany w 1972r. przez Naszą Księgarnię i opatrzony ilustracjami Jana Marcina Szancera. Te ilustracje zbudowały cały mój bajkowy świat. Przez wiele lat wszystko w mojej wyobraźni rysowało się charakterystyczną kreską Szancera. Widziałam w księgarniach wznowienie tego wydania na ładnym białym papierze. Moje ma kartki pożółkłe. Ba! Moje ma kartki niezadrukowane! Ilustracje umieszczone są ad hoc, w ogóle nie pasuja do opowiadanej bajki, ale oko i wyobraźnia dziecka bez trudu znajduje odpowiednie obrazy i dopowiada treść. W szwedzkim antykwariacie kupiłam równie stare wydanie. I pierwsze co rzuciło mi się w oczy to -- ilustracje nie umieszczone w odpowiedniej bajce :)) Widać taki zamysł twórczy tamtych czasów.
Ze starszą córka temat Królowej Śniegu przerabiałyśmy na wiele sposobów, były kolorowanki, tematyczne klocki Lego, było i przedstawienie muzyczno - baletowe Serduszko z lodu wystawiane przez zespół Opery Krakowskiej. Była też to pierwsza mini książeczka w języku angielskim, którą przeczytała sama. Dziś, na zadany temat sesja z przymróżeniem oka ;)


















Jednak absolutnie najpiękniejszą baśnią, są dla mnie Dzikie łabędzie. Piękna i czysta miłość siostry do swoich 11 starszych braci, wygnanych z królestwa przez macochę i zamienionych w dzikie łabędzie. By przywrócić łabędziom ludzką postać, siostra każdego dnia gołymi dłońmi musi zerwać pokrzywy, by następnie zrobić koszulki, które zarzuci na ramiona braciom nim zajdzie słońce. Nie wolno jej jednak odezwać się choćby jednym słowem. Dziewczyna pogrąża się w pracy by jak najszybciej utkać koszulki. Nie zważa na otaczający ją świat, pozostaje niema nawet gdy serce jej zbije do pięknego króla. Nie zdąży utkać ostatniego rękawa dla najmłodszego z braci, który na zawsze pozostanie z jednym łabędziem skrzydłem. Ale zatriumfuje miłość i rozlegnie się głos dzwonów:)



















16 komentarzy:

  1. rewelka, uwielbiam Twojego bloga !

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, że jako mała dziewczynka marzyłam o takich przebierankach, ale pozostawało mi jedynie pakowanie sukienki komunijnej mojej starszej siostry i zabieranie jej po kryjomu do przedszkola :D
    Twoja córka w obu wersjach jest przecudowna i przeurocza! Ale to nie jest najważniejsze - to, co mnie ujmuje najbardziej to, to, że widać, że doskonale bawi się mogąc realizować te bajkowe fantazje i pewnie po powrocie do domu była bardzo szczęśliwą młodą damą :) Bardzo fajnie, że spędzasz tak twórczo czas ze swoimi dzieciakami i chce Ci się tak kolorowo urozmaicać im czas!

    OdpowiedzUsuń
  3. That's great, I love it!
    Nice post!
    xx

    Henar
    ...OH MY VOGUE!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia! A ja właśnie muszę nabyć egzemplarz Królowej Śniegu bo parę dni temu opowiadałam ja pierwszy raz synkowi i okazało się ze mam spore luki w pamięci co do tej historii ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też miałam bardzo stare wydanie tych Baśni, jeszcze z czarno-białymi ilustracjami, jednak nie przetrwało i w ubiegłym roku kupiłam dziewczynkom jakieś wznowione wydanie. Tłukłam tę książkę na okrągło, podobnie jak Bajeczki z obrazkami Tutiejewa (tej niestety nie mogę nigdzie dostać). Teraz na kanale puls, lecą Bajki Pana Andersena, moje dziewczyny oglądają je zamiast wieczorynki z rozdziabionymi buziami, a młodsza M. ostatnio popłakała się właśnie na Dzikich Łabędziach, a ja myślałam, że jest za mała na te bajki, coś tam jednak rozumie;-).

    A Królowa Śniegu - cudna!!!, ta na łyżwach, w tiulowych sukniach się rozumie;-), bo tej w saniach nie lubimy, jest zła i brzydka;-))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam taka sama ksiazke z ilustracjami Szancera... jest juz bardzo stara i zniszczona, to jedna z moich ulubionych ksiazek z dziecinstwa. Ja wszystkie jego bajki przeczytalam jako dziecko choc moze nie wszystkie dzisiaj pamietam ale pamietam, ze najbardziej wzruszala mnie kiedys Dziewczynka z zapalkami... a zdjecia dziewczynki na lyzwach rowniez urocze... :-)

    Pozdrawiam. M

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham basnie Andersena! tak jak ty wychowalam sie na tych z ilustracjami Szancera i to wydanie uwazam za najpiekniejsze i to te ksiazke najczesciej wypozyczalam z biblioteki i jeli wracam do Andersena po latach to wlasnie te ilustracje mam przed oczami. W domu niestety tej ksiazki nie posiadam, za to posiadam wielkie 3- tomowe wydanie basni ze strasznymi musze to przyznac, ilustracjami jakiegos ormianskiego bodajze rysownika, no niestety wtedy tylko takie bylo dostepne, ale koniecznie musze sie rozejrzec za tym pierwszym wydaniem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawdziwa Snow Queen!:) 3 zdjęcie strasznie mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam i ja do dziś tę książkę.
    Zostawiłam ją u mamy, na pamiątkę. Stara, żółta, pomazana kredkami świecowymi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Do dziś uwielbiam baśnie Andersena! Mam ciągle w domu stare wydanie z ilustracjami Jana Marcina Szancera, zachowuję dla przyszłych pokoleń ;) Świetnie Wam wyszła ta sesja! Córa prezentuje się na zdjęciach naprawdę zjawiskowo. Ps. A odpowiadając na pyt. - wystarczy do nas napisać magicznafabryka@gmail.com
    Pozdrawiamy serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. AAaawww, this is beautiful,
    I love it!
    xx

    Henar
    ...OHMY VOGUE!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowne :*



    http://fashioonfever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Zachwycające zdjęcia zarówno te na łyżwach jak i w koronie na śniegu! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi mama również czytała Jana Christiana Andresena oraz Braci Grimm.... później czytywałam je sama... a i dziś zdarzy mi się o nich przypomnieć np. gdy mam grypę i nachodzą mnie wspomnienia. Lubiłam je mimo, że praktycznie nie miały ilustracji (co w mniemaniu dziecka nie jest najwspanialsze) a gdy już już jakieś były to zawsze nie dopasowane do opowieści... ale to akurat było fajne...
    Też najbardziej uwielbiam Dzikie Łabędzie:)

    Kocham tiulowe spódnice dlatego jestem zachwycona tą sesja ale ja jestem zachwycona wszystkimi sesjami Twoich pociech:)
    Oh ale spódnice chętnie bym nabyła:)

    OdpowiedzUsuń