poniedziałek, 13 czerwca 2011

Legoland

Tak naprawdę największa radocha dla dziewczyn w trakcie naszej podróży. A przyznam, że choć oboje uuwielbiamy Lego i dażymy je z pewnością większą estymą niż nasze dzieci - wahaliśmy się (tak, tak dla naszego pokolenia klocki Lego to było naprawdę coś). Szalę przechyliły 2 gratisowe kupony na wstęp:) Wyruszyliśmy rano z Kopenhagi i dotarliśmy około południa. Odległość około 300 km.



Legoland w Billund powstał w roku 1968, a zbudowany został z ponad 45 milionów klocków Lego. I trzeba przyznać, że robi wrażenie. Nie udało nam się skorzystać ze wszystkich atrakcji. Zaczeliśmy od Miniboats, pływając oglądaliśmy precyzyjnie oddane modele najbardziej popularnych budowli świata.







Następnie pociagiem odbyliśmy podróż dookoła Minilandu. Młodszej Cacanej najbardziej podobały sie zwierzątka (część safari), ja skupiałam się na rozpoznawaniu domków. Złożone z klocków pośród specjalnie zaaranżowanej zieleni z wykorzystaniem karłowatych drzewek i krzewów, sprawiały wrażenie prawdziwych, oglądanych z okien samolotu podchodzącego do lądowania. Zresztą, modele samolotów też były rewelacyjne. Miniland to najstarsza część parku, gdzie dominuje głównie architektura skandynawska, choć nie tylko. Nowością w Minilandzie jest część Star Wars.












Następne rozrywki dostosowalismy do Starszej Cacanej. Ta upodobała sobie część piracką. Były wspólne wspinaczki z tatą i bitwa wodna z pokładu pirackiego okrętu.





Potem podzieliliśmy naszą drużynę. Ja z Hanią utknęłam w Krainie Lego Duplo, której mała buntowniczka za nic w świecie nie chciała opuścić. Do "baby" dzwoniła przynajmniej pół godziny.



Na nic się zdały bajecznie kolorowe tłumaczenia kolegi, dopiero konkretna propozycja zakosztowania w kuchni międzynarodowej przyniosła sukces. W końcu ulubione słowo Młodszej Cacanej to "am!"





W tym samym czasie Tata z Julką eksplorowali podwodny świat w Atlantis w Imagination zone. I nie straszne im były rekiny ani największy na świecie japoński krab Crabzilla, którego długość odnóży liczy 2 m!!




Na koniec ja i Julka zaliczyłyśmy zjazd Lego Canoe i szybkim krokiem zrobiliśy przegląd tego na co można jeszcze było zwrócić uwagę - indiańską wioskę i świat dzikiego zachodu. Co nam przepadło - Knight's Kingdom i świat X - treme Racers. Nie wiemy co straciłyśmy, więc nie żałujemy. Uznaliśmy wyprawę za zaliczoną na 5 i bardzo udaną.





Oczywiście przed wyjściem obie Cacane zaopatrzyły sie w tematyczne "pamiątki" :).

A o to kilka praktycznch informacji:


ceny: najlepiej sprawdzić tu, ale średnio bilet wstępu to 35 euro, bilet obejmuje już wszystkie atrakje na miejscu,

jedzenie - bardzo różnorodne, ale na jakieś 30 minut przed zamknięciem podaja tylko napoje

atrakcje- te "poruszające się" czynne średnio do 18, cały park do 20, wszędzie podany jest przewidywany czas kolejki oczekujacej na daną atrację, nie przekraczał on z zasady 20 minut,

jest też "play zone", gdzie można sie schronić przed upałem, a dzieci puścić wodze wyobraźni

hotele - na miejscu w samym środku hotel Legoland z tematycznie zaaranżowanymi pokojami, opłata zawiera koszt biletu wstępu, ceny i szczegóły tu, choć widziałam podczas naszej wizyty promocje - trzeba więc pytać; drugi to hostel Legoland Village, - mnie się podoba, że w przypadku własnej pościeli i ręczników cena spada ;)

parking - olbrzymi, płatny 50 DKK

zaraz po wejściu najlepiej rzucić okiem na mapę i zapoznać się z topografią parku, zacząć od tych najbardziej oczekiwanych atrakcji, aby uniknąć ewentualnych rozczarowań, gdyż dookoła wszystko kusi, a czas biegnie tam wyjątkowo szybko :)

Podsumowując, nr1:
Hani - Duplo Land ex aequo Lego Safari
Julki - Pirate Splash Battle
Taty - Pirate Splash Battle
Mamy- Miniland, bo ja po prostu uwielbiam te klocki :) i dzięki Bogu od kilku lat mam pretekst aby się nimi naprawde cieszyć. :)

11 komentarzy:

  1. świetne miejsce!:))) zabawa widze dla małych i dużych:)

    OdpowiedzUsuń
  2. pelikany wyglądają fantastycznie! dzieciaki musiały mieć ubaw :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekałam na tę Waszą relację, cudnie, nigdy nie byłam, może kiedyś uda nam się tam zawitać :-). Lego Bullerbyn zauroczyło mnie najbardziej i ten traktorek, wszystko dopracowane do granic najmniejszego szczegółu. Świetne miejsce, a my lubimy LEGO :-). Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite, prawie wszystko z klocków Lego :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mysle, ze taka wyprawa do Legoland by sie nam spodobala, moze powinnam cos zaczac powoli planowac a noz widelec moze sie uda i tez tam pojedziemy, ktoz to wie... :-)

    Pozdrawiam serdecznie. M

    OdpowiedzUsuń
  6. cudne miejsce dla każdego :),zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiałam si,e co zrobić w drugiej połowie sierpnia i myślę, że legoland. Świetnie go opisałaś. Bardzo fajna relacja. Dzięki i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. My w tym roku też "zaliczyliśmy" Legoland. Z moich doświadczeń, to jeden dzień jest za mało aby wszystko zobaczyć! Miałam też wrażenie, że jest dużo więcej atrakcji dla chłopców niż dziewczynek (tutaj widzę bardziej spokojny legoland z dziewczynkami ;-) Dla chłopaków wozy strażackie i gaszenie pożarów! podróż w głąb piramidy gdzie trzeba strzelać do światełek na punkty! no i te wszystkie szybkie i bardzo szybkie kolejki. Ja na jednej zostałam całkowicie wbita w fotel! ojjj bałam się nieżle! ;-) zabawa dla całej rodziny, również polecam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam w Lego Center w Berlinie, ale to to dopiero odjazd!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. I miss Legoland! I hope to be there someday, this time with my kids. Great share!

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam tam w podstawówce! Zdjęcia pozwoliły mi choć na chwilkę znowu tam powrócić. Super sprawa... ach, chciałabym to jeszcze powtórzyć jak Czekoladka podrośnie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń