poniedziałek, 10 października 2011

Julia's 9th birthday

I po urodzinach. Tych prawdziwych. Bo świętowanie ciągle się nie zakończyło :)


A zaczęło się od śniadania do łóżka w wersji ulubionej - słodkie omlety, gruszka i kakao :)

Potem moja Kakaowa panienka pomknęła do szkoły zabierając ze sobą przygotowany dla klasy kosz z muffinkami. Nawet mnie się łezka zakręciła, gdy klasa tuż przed wejsciem odśpiewała jej "happy birthday Julia!"





Potem było dmuchanie balonów i lekcja fortepianu, skąd tego dnia dochodziły wyłacznie dzwięki "sto lat" i "happy birthday" :)



A potem to juz tylko życzenia, prezenty i tańce.







11 komentarzy:

  1. taak, moje najmilsze wspomnienie urodzinowe to własnie cukierki zabierane do szkoly i ta domowa atmosfera traktowania mnie jak krolewnę hihi

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe urodziny i wspaniała solenizantka!
    No i wspaniały blog ;)
    Witam się i zostaję na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sto lat! Wszystkiego najpiękniejszego. Cudne te urodzinowe kolory ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka cudna tutu dress! Przeurocza baletnica - wszystkiego najlepszego!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. ale u Was pięknie :D fantastyczny pomysł z muffinkami do szkoły!

    OdpowiedzUsuń
  6. Są takie chwile, które chwytają za serce... Wspaniałe urodziny. Widać, że to był jej dzień i czuła się jak królewna:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wspomnienia a taki koszyk pelen mufinek to chyba wszystkim dzieciom w szkole smakowal... :-) Serdecznosci. M

    OdpowiedzUsuń
  8. 100 lat, szczęśliwości i beztroski.
    Niezwykle pastelowe urodziny:-)

    OdpowiedzUsuń