niedziela, 24 kwietnia 2011

!!Happy Easter!!



Wszstkiego najlepszego na te święta. Czasu spędzonego w rodzinnym i przyjacielskim gronie, dużo radości i wszelkiej obfitości! Z pod Wawelu życzymy! :)))))
















środa, 13 kwietnia 2011

I am the Music Man




Zakochałam się od pierwszego wejrzenia w tych instrumentach. Miniaturowa wersja najprawdziwszych.

Przepiękny fortepian, w sam raz dla panienek z dobrego domu :)


Fot. Kalika

Perkusja o jakej marzyłam całe dzieciństwo, a dostałam jedynie pałeczki.....


fot. Kalika

i coś dla wielbicieli piosenki francuskiej...



Wszystko ze sklepu Kalika, do którego tutaj obiecywałam wrócić. Na małej powierzchni sklepowej znalazłam jeszcze bębenki, grzechotki, trójkaty i wiele innych. Dla mnie Raj :)


środa, 6 kwietnia 2011

Book Swap Day




W zeszłym tygodniu w szkole starszej cacanej odbył sie swap książkowy. Dzieci przyszły przebrane za wybraną postać bajkową i przyniosły ze sobą przeczytane już książki. Julia ponownie wybrała postać Mulan, a na wymianę przyniosła Pipi Longtocking. Do domu wróciła z dwoma książkami o samotnym strachu na wróble....




i trzech koźlątkach i trolu...

w krótce później przeczytałam piękny wpis książkowy u Mamsan :)


Dlaczego Julia oddała Pipi? Bo miała 3 wydania:). Z resztą to nie jedyny u nas taki przypadek. Podobną miłością darzy "Karolcie" i "Matylde" :). A ja chciałabym pokazać wydany przez Oxford angielskojęzyczny egzemplarz zilustrowany przez Lauren Child ( znanej głównie z ilustracji bajki Charlie i Lola). Wydanie, które pokochała od pierwszego wejrzenia, jakże różne od pierwszego. Była to druga książka ( z tych poważniejszych :))) po Matyldzie, przeczytana smaodzielnie w języku angielskim. Czytana z wielką przyjemnośćią pomimo znajomości fabuły.






Bo "na co komu książka bez obrazków czy dialogów?"
Jak pisałam, kilka dni temu na blogu Mamsan zobaczyłam przepiękne zdjęcia, przepięknie wydanej Alicji w krainie czarów". Szybko sprawdziłam dostępność tego wydania w języku angielskim czy polskim. Niestety nic nie znalazłam. I choć na półce leżą dwa wydania, wcale nie wahałybyśmy sie nad trzecim. Kto wie może jednak zdecydujemy sie na to szwedzkie. Z pewnością dla Julki byłaby to piękna pamiatka czasu spędzonego w Szwecji. Właśnie z uwagi na ilustracje. Jednym z naszych egzemplarzy jest streszczenie przygód małej bohaterki, ozdobione jednak bardzo ciekawą szatą graficzną. Młody czytelnik bardzo sensualnie odbiera jej treść co chwilkę zachęcany do otwarcia tajemniczych drzwi, powiększenia Alicji, czy odruchowo cofając się przed rozsupującą się ze stron książki talią kart.








Aby zamknąć wątek książkowy - Zożo i Lulu - to książka, którą aktualnie czyta cacana. Na razie wiem, "że jest fajna" :), a na pytanie czy dowiedziała się czegość ciekawego o Paryżu, czy chciałaby tam kiedyś pojechać i zwiedzić miejsca głównych bohaterów, usłuszałam tylko zdawkowe "no, mogłabym". Cóż, poczekam aż skończy (może będzie coś o Disneylandzie?? :)). Żożo i Lulu to lekka książka napisana przez Elisabeth Dudę znaną z programu "Europa da się lubić" i opatrzona bardzo fajnymi ilustracjami, które jak to w naszym przypadku bywa przesądziły o zakupie.







Wracając do szkolnej imprezy, skoro Mulan i nasza miłość do kultury wschodu, to nie mogę nie polecić wydanej przez Muchomora bajki zen - Zakochana Akiko. Miłość dziewczynki do chłopca, która pozwala oswoić własne lękki i wyjść do słońca. Krótki tekst, mądre przesłanie i piękne ilustracje.