wtorek, 31 maja 2011

Lego lunchbox


Tylko dla prawdziwych Legomaniaków!
Takich, których ucieszy, że klocki pojawią się nawet w momencie otwarcia lodówki:)



Fot.firebox.com







Do koloru, do wyboru - niebieskie, czerwone, czarne, żółte. Można też dobrać sztućce Lego. Z cała pewnością nie tylko dla dzieciaków! Z najbardziej entuzjastycznym odbiorem lunchbox spotkał się w..... pracy tatusia!


PS. Idealne na wycieczki szkolne, pikniki i rodzinne wyjazdy - francuskie rogaliki z pieczarkami i indykiem. Przepis na grysik.com.

sobota, 28 maja 2011

Muffinkowe love

Uwielbiam muffinki. Oto wczorajszy wypiek zrobiony rękoma starszej Cacanej, przy naprawdę bardzo niewielkim moim udziale.







Uwielbiam też kulturę wsochodu, o czym juz kiedyś napomknęłam tu. I choć sama nie przebywam niestety w Krakowie to szczerze Wam polecam spędzenie tego weekendu właśnie w tym zacnym grodzie. W ten weekend na krakowskim Kazimierzu odbędą się Dni Kultury Japońskiej. W ramach tej akcji przesympatyczna krakowska kawiarenka dla dzieci przygotowała cykl spotkań i warsztatów. Oto plan:

W sobotę 28 maja:
UNIWERSYTET DZIECIOM

11:00 – 12:00 warsztaty języka japońskiego
12:30 – 13:00 prezentacja Szkoły Szermierki Japońskiej Katori Shintō Ryū
13:30 – 14:30 nauka jdzenia pałeczkami, prowadzenie: Japonki mieszkające w Krakowie
15:00 – 16:00 warsztaty origami, prowadzenie: Japonki mieszkające w Krakowie


W niedzielę 29 maja:

UNIWERSYTET DZIECIOM

11:00 – 12:00 czytanie bajek japońskich po angielsku
12:30 – 13:30 „Czy znasz Japonię?” - konkurs z nagrodami
14:00 – 15:00 warsztaty kanzashi - japońskie ozdoby do włosów, Kornelia Jer
16:00 – 17:00 czytanie bajek japońskich po polsku, przy współpracy z Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha

A kawiarenka to Mufinka Cafe, miejsce przyjazne dzieciom i dzieciatym. Można się tu pobawić w przytulnie urządzonym wnętrzu, wybrać i kupić książeczkę. Nomen omen my właśnie w tym miejscu kupiłyśmy naszą Kokeshi - Yumi. Można zjeść pyszną, rozgrzewającą zupę pomidorową zwłaszcza, gdy wróciło się z zimnej Szwecji, a w krakowskiej kamienicy nikt na czas nie włączył ogrzewania. W bardziej sprzyjących okolicznościach przyrody można zjeść po prostu pyszną muffinkę i wypić kawę z pięknej czerwonej maszyny, którą panie właścicieki pieszczotliwie nazwały ferrari. Adres: róg Dajwór i Wawrzyńca.





wtorek, 24 maja 2011

Color me!

Kiedy przychodzi lato automatycznie porzucam monochromatyzm i pragnę kolorów. Duńska marka Sebra zaraża kolarami. W ogóle mam wrażenie, że jeśli chodzi o design dzieciecy tak w wystrojach wnetrz jak i ubiorach, Duńczycy stawiają na kolor. Sebra posiada kompletną ofertę od akcesoriów do włosów, na dywanach kończąc. Wykonane są z naturalnych materiałów, drewna czy włóczki. Od pierwszego wejrzenia pokochałam szydełkowe lale, a zwłaszcza lalę murzyńską, która tak bardzo skojarzyła mi się z dzieciństwem i prezentem, który otrzymałam pod choinkę w żłobku ( tak, to jedno z pierwszych moich wspomnień).








A to wariacje na temat wieży Hanoi....




Fot. sebra

poniedziałek, 23 maja 2011

Svenushka

Miło otoworzyć szafe i na powitane zobaczyć uroczy uśmiech Svenushki. Sprawdza się też jako ozdoba pokoju dziewczynki w stylu vintage. Dla fanek Babushek, Kokeshi i tym podobnych. Zaprojektowane przez Cecilię Kågemark. Wykonane z makulatury, a wiec w 100% poddane recyklingowi.






Fot. designtorget

piątek, 20 maja 2011

Bielszy odcień bieli


Komunia juz za nami. Pogoda niestety nie dopisała. Był to jedyny dzień z całego tygodnia, gdy padało nieprzerwanie. W końcu sam Pan Bóg błogosławił:). Ostatni tydzień przed, upłynał na próbach i przygotowaniach, w całkiem spokojnym rytmie. Zgodnie z przewidywaniami najbardziej stresująca okazała się spowiedź, gdyby nie obecność koleżanek w tej samej sytuacji, Julka pewnie by uciekła. Uroczysta msza dostarczyła wiele wzruszeń. Jest coś poruszającego w widoku ubranych w najczystszą biel dzieci, stojących ze złożonymi rękoma przed ołtarzem, pełną skupienia buzią. Fakt, u mnie o to nie trudno, zawsze gdy słysze Ave Maria grane na skrzypcach, oczy robią mi się szklane. Jednak nic nie przebije momentu, gdy podczas części mówionej przez Julię, nieoczekiwanie ksiądz wszedł jej w słowo. Niczym nie skonfudowana Julka poczekała aż ksiądz dokończy, uśmiechnęła się do niego i wypowiedziała swoją kwestię od poczatku. Żadnych łez czy rozdygotania. Opanowanie i profeska. Dumna mama przełknęła tylko slinę i powstrzymała łzy wzruszenia.
Po mszy, w strugach deszczu udaliśmy się na obiad. Pełen luz i mnóstwo radości. Mam nadzieję, że tak się zapisze we wspomnieniach Julki.



























wtorek, 10 maja 2011

First Communion

Pierwsze skojarzenia? Quady, interesowność i próżność dzieci, przyjęcia na miarę wesel i laptop w pakiecie z tortem i Pismem Świętym z Saturna. To chyba najczęstsza obiegowa opinia. Moim zdaniem niesprawiedliwa. W końcu ponad 20 lat temu też stałam w tej roli. Uważam jednak, że pomimo upływu czasu i zmiany stylu życia, dziecięce serca pozostają takie same. Obserwuję Julię i widzę jak ważny dzień przed nią. Jej zadanie było znacznie utrudnione przez brak religi w szwedzkiej szkole. Wszystkie przygotowania odbywała sama. Systematycznie uzupełniała materiał podczas każdej wizyty w Krakowie. Panią katechetkę poprosiła o wyznaczenie jej roli podczas samej Komunii. Sama na youtubie znalazła i codziennie w domu ćwiczy pieśni, które bedą wykonywane podczas mszy. Przed nią próba spowiedzi i w końcu sama spowiedź. Emocje powoli sięgają Zenitu.
Sukienka, buty, rękawiczki? Oczywiście ważne. Pierwsze buty na niewielkim obcasiku, na które zgodziła się mama:) No i zgodziła się też na rękawiczki zakładane na jednego paluszka, które chyba nijak mają się do symbolu niewinności. Ale co tam:) To jedyna ekstarawagancja,niech ma :)
Tradycyjnie stroje komunijne są u nas ujednolicone, z czego się cieszę, jednak nie miałabym nic przeciwko, aby w naszej tradycji komunijnej zagościły modele proste, lekkie i zwiewne, wykonane z płótna, batystu. Zresztą spójrzcie same.






Fot. smallwhite.es


I ta naj naj naj....


Fot. teresaleticia.com



Dla gości Julia sama przygotowała zaproszenia, od wyboru kart, tasiemek do dekoracji, po wypisanie i wysłanie.









Przed nami ostatni tydzień przygotowań. Ciąg dalszy nastąpi:)

czwartek, 5 maja 2011

Singin in the Rain







W czasie deszczu dzieci się nudzą, to ogólnie znana rzecz - tak twierdzili cudowni Starsi Panowie, ale podejrzewam, że nie byli w Szwecji. Bo tam powszechnie wiadomo, że nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania. A skoro odpowiednie ubrania mogą być też ładne, to chyba nie ma nic radośniejszego od widoku szkraba taplającego się w kałużach z uśmiechem od ucha do ucha. No a poza tym od majowego deszczu się rośnie !! :))


Wybór pierwszych kaloszy dla Hanuszki mamy już za sobą. Na pierwszy strzał poszedł Playshoes, który oferuje kompletną serię przeciwdeszczową: parasole, kalosze, płaszcze. Olbrzymi wybór wzorów. W Krakowie dostępny m. in w Entliczku.





Fot. playshoes.com


W serii Trumpette najbardziej urzekły mnie kapelusze i ogólny szyk. (dostępne głównie w sklepach internetowych)


Fot. trumpette.com

A szwedzki Didriksons oprócz fajnego wzornictwa, jest praktyczny i wytrzymały, co dla każdego pracowitego kałużysty czy błocisty ma podstawowe znaczenie! (dostępny bywa w sieci InterSport)




Fot. Didriksons.com

Na koniec moja ukochana książeczka z dzieciństwa z wierszami Danuty Wawiłow, której wydanie wznowiono i wiersz okolicznościowy "Kałużyści".


"Już od rana na podwórzu
wśród patyków i wśród liści
przycupnęli nad kałużą
pracowici kałużyści.
Wygrzebują brud z kałuży,
niech kałuża będzie czysta!
Pełne ręce ma roboty
każdy dobry kałużysta!
Rękawiczką i chusteczką
dwóch błocistów chodnik czyści.
Obrzucają się szyszkami
bardzo dzielni szyszkowiści.
Dwie kocistki pod ławeczką
cukierkami karmią kota...
Świątek, piątek czy niedziela
na podwórku wre robota!
"



wtorek, 3 maja 2011

Na patriotyczną nutę czyli ten najpiękniejszy świat



"Dorośli mają czasem wielkie kłopoty i wzdychają: Co z nami będzie dalej? Potem kłócą się, bo jedni chcą tak, a inni zupełnie inaczej. A Tobie wystarcza, że las zawsze pachnie i autobusy prowadzą tacy silni Panowie. I jeszcze zachwyca Cię, choć nie wiesz dokładnie, co to znaczy, że Tata obiecał wakacje nad polskim morzem, bo jest najpiękniejsze....."

To cytat pochodzący z książeczki z płytą CD "Ten najpiękniejszy swiat", w której Ewa Bem śpiewa piosenki najlepszych polskich tekściarzy do muzyki Jerzego Wasowskiego w aranżacjach Andrzeja Jagodzińskiego. Autorką ilustracji jest Elżbieta Wasiuczyńska.
Pewnie wszyscy znaja, ja znam bo moja mama znała :) No i znał też Aniołek, który kilka lat temu w pewną grudniową noc postanowił zapoznać Starszą Cacaną. A skoro Strasza Cacana już znała, to przyszedł tez odpowiedni czas na Młodszą.
Piosenki o świecie zamknietym w dziecięcym pokoju, o harcerzach, żołnierzach, o mamie i o szkole, o dziecięcym sercu i marzeniach, o domu ojczystym.
Hanuszka słodko kręciła główką w takt muzyki. Wiedziałam, że jej się spodoba :)