sobota, 31 grudnia 2011

Happy 2012!!!!!

Ostatni dzień udanego roku. Dotarliśmy do końca cali i zdrowi :) Choć bezśnieżnie, to przy lekkim mroziku i pięknym słońcu. Dziś od rana obie Cacane puszczają w świat bańki mydlane i całuski. A więc jeśli zobaczycie gdzieś jakąś zabłakaną kulę, która przemierzyła lądy i morza, to ani chybi będzie to ta nasza wypełniona życzeniami: zdrowia, miłości, radości i umiejętności znajdywana piękna w nowym 2012 roku.

Do Siego Roku Kochani!!!!



piątek, 30 grudnia 2011

Frog, Princess and Apache

Co tytułowi maja wspólnego? Na pytanie odpowiada How to kiss a Frog. Szwedzka marka, stosunkowo młoda. Doskonała jakość i piękne aranżacje. Kiedy patrzę na tę kolekcje, mam wrażenie, że przenoszę się do bajki.










fot. www.howtokissafrog.com

czwartek, 29 grudnia 2011

Gifts from Paris

Zapomniało mi się, zawieruszyło gdzieś. A tak bardzo mi się podobało. Prezenciki od Jacadi. Bo kto powiedział, że czas prezentowy sie zakończył?




Fot. www.jacadi.fr

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Gifts and inspiration not only for Christmas part 3


Szmaciana lala, ulubiona zabawka małych dziewczynek. Najlepsza do tulenia, spania i podróżowania. Na świecie przeżywa wielki come back. Francuskie i skandynawskie firmy zwłaszcza duńskie zarabiają krocie na tekstylnym interesie. Ale żeby nie było: cudze chawialicie swego nie znacie, polecamy przedświątecznie 3 konkretne adresy - nasze rodzime. Wszystkie wykonane z wielką dbałościa o szczegół, niezniszczalene ( przetestowane przez Pannę Niszczącą Wszystko). Ukochane, słodkie, urocze i z tą przewagą, że do dziecięcego plecaczka nabitego wszystkim co potrzebne zmieszcza się zawsze. A i przede wszystkim - budżet Aniołka, Gwiazdki czy Mikołaja z pewnością to wytrzyma :)







Na początek Miszkomaszki. Lalki obracanki. My jesteśmy szczęśliwymi posiadaczkami Anieli. Aniela znana jest ze zmiennosci nastrojów. Czasem domatorka tuli sie do dziecięcia,w kraciastej sukni z fartuszkiem podpowiada pomysly na kulinarne szalenstwa, czasem niczym Josephine Baker przyodziana w różwą suknię, tanecznym krokiem zaprasza na jazzowe potańcówki.





Następnie w skromnym anturażu przyszedł do nas czerwony Kapturek z Kalimby, początkowo niedoceniony, teraz zajmuje honorowe miejsce na herbacianych przyjęciach wydawanych przez Hanię.





Jeśli ząś chodzi o elegancję to nikt tak nie zadaje szyku jak Kornelia i jej siostry wprost z Magicznej Fabryki. Ach te geny! Oto i one. Voila!




czwartek, 15 grudnia 2011

Gifts and inspiration not only for Christmas part 2


Czas zabawy miękkimi klockami zdecydowanie dobiegł końca. Od czasu naszej wyprawy do Legolandu niepodzielnie rządzi seria z Kubusiem Puchatkiem. Małe rączki coraz lepiej radza sobie z rozłączaniem i złączaniem kolejnych elementów. Niedawno w ramach wspólnego zadania graliśmy rodzinnie w Tumble, jedną z naszych ulubionych gier, o czym kiedyś pewnie napiszę :). Zauważyłam, ze Hania, która dotychczas wyłącznie burzyła, bardzo starała się zbudować. Najdelikatniej jak tylko potrafiła układała kolejną warstwę klocków wyciągniętych z dolnych parti wieży. Krótko mówiąc, nadszedł czas na klocki drewniane :))))) !!!!!. W celu sporządzenia listy inspiracji dla Aniołka zaczęłąm przeglądać oferty sklepów. Okazało się, że znalezienie klocków ładnych, nie jest takie proste. Bo mnie się marzą takie jak te od Wujka Gąski :) Trochę starodawne, drewniane, rzeźbione, z literkami, cyferkami i zwierzątkami. Ręcznie wykańczane. Z duszą. Które bedę mogła kiedyś dać kolejnemu ukochanemu dziecku w rodzinie.

A na końcu znaleziska z Etsy. Też fajne, ale z pewnością obok, a nie zamiast.
Ps. Jeśli znacie miejsce z takimi klockami prosze o odzew :)




Te od Uncle Goose:




Fot. www. unclegoose.com


A te z Etsy:
bardzo radosna wersja zimowa


fot. etsy, fidoodle.com

coś dla fanów Alicji


fot. etsy, stackblocks

i dla totalnych maniaczek Kokeshi jak Starsza Cacana, w celach kolekcjonerskich rzecz jasna :)


fot. etsy, stackblocks

wtorek, 13 grudnia 2011

Happy Santa Lucia Day !


I stała się jasność. O poranku nasze mieszkanie rozbłysło wszystkimi świątecznymi światłami, które wczoraj wieczorem w ramach zadania adwentowego przygotowały dziewczynki. Dziś rano Starsza Cacana pomknęła z prędkością światła do swojej szkoły, aby wziąść udział w procesji świetej Łucji. Ogromnie lubie ten widok, dziewczyny w koronie ze świec, dziewczynek w białych sukniach ze świecami w małych dłoniach, podążąjących za nimi postaciami piernikowych ciasteczek i szarych skrzatów z dzwoneczkami. Wszyscy wyłaniają się z mroku i przynoszą światu światłość. Za namową pani nauczycielki do procesji miała dołączyć Hania. Otrzymała strój. Dołączyła. Wzruszona mama planowała uwiecznić tę chwilę. Ale cóż i mnie przypadła w udziale rola strażniczki ognia, gdyż jak sie okazało najmłodsza uczestniczka procesji zaczęła wykazaywać wyraźnie piromańskie ciągoty.

A na końcu króciutki film z zeszłego roku, gdy Julia uczyła się pieśni. Fatalna jakość, nagrywane z ukrycia i podglądacz przyłapany na gorącym uczynku. Uwielbiam.




















Santa Lucia śpiewana przez Julkę :)

niedziela, 11 grudnia 2011

Pierniczków pieczenie

Kolejna kartka z kalendarza zerwana, kolejne zadanie adwentowe wykonane.











Po wspólnym mieszaniu i wycinaniu nadszedł czas wyłożenia blachy...



doglądane bardzo skrupulatnie przez całe dłuugie 7 minut ..



tylko po to, by zaraz potem trafić na jeszcze dłuuższe 14 dni do metalowego pudełka!?????






A no właśnie tak. Choć wcale nie. W ramach kolejnego zadania za dni powiedzmy 12 nadejdzie czas na dekorowanie :)

czwartek, 8 grudnia 2011

Wish List - gifts and inspiration for little globetrotters

No to zaczynamy świateczną listę życzeń.
Dziś coś dla małych globtroterów. Ponieważ sami uwielbiamy podróżować, co roku dla takich jak my trzeba znaleźć jakiś plan. Dosłownie :)
Mapy Palomar z serii Crumpled City Junior są niezniczalne. Lekkie, kolorowe z zaznaczonymi miejscami obowiązkowymi, z ciekawą grafiką. Są wodoodporne i co najwazniejsze mega wygodne. Nie trzeba tracić czasu na równiutkie złożenie "po zagieciach", żeby mapa się nam nie zniszczyła, denerwować, że rąk nam starcza itd. Przeciwnie. Można ją zwinąć w kulkę. Ta mapa to lubi. Dobry plan to podstawa!
Dostępne są: Berlin, Londyn, Paryż, Amsterdam, Nowy Jork. Kosztują 9 euro i na stronie www.palomarweb.com do 24 grudnia mozna jej kupic z 10 %rabatem











wtorek, 6 grudnia 2011

Zat YOU Santa Claus??

Przyszedł. Był. Zjadł ciasteczka, część zabrał na drogę. Wypił mleko i poplamił obrus :), który specjalnie dla niego uszyłam. Dostarczył mnóstwo radości, emocji i wrażeń. Wystraszył starszą siostrę, kiedy w nocy głaskał ją po głowie i pod łóżkiem zostawiał podarunek. Dziecko na wszelki wypadek nie otworzyło oczu, żeby Go nie spłoszyć:). Wstrząsnął młodszą siostrą, która radośnie zaczęła wibrować na widok małych paczuszek. Pozostawił po sobie odsunięte krzesło i w podziękowaniu za ciasteczka maślane wypieczone z najszczerszym sercem Starszej Cacanej, dziadka do orzechów dla nas wszystkich.
A na sam koniec Julia wręczyła swojej pani od nauki pianina płytę z ulubioną muzyką świateczną w przygotowanej domowo okładce. Jeszcze jakąś chwilkę temu z jej pokoju wydobywały sie dzwięki Jingle Bells grane na cztery ręce. Wniosek: dobro zawsze powraca w zwielokrotnionej dawce:)











W niedzielę całą rodziną uczestniczyliśmy w wigili organizowanej przez Polską Szkołę. Starsza Cacana w klasowym przedstawieniu była Śnieżynką.


Młodsza Cacana pierwszy raz dostała z rąk Mikołaja paczkę. I to nie byle jaką. Całą wypełniona słodyczami:)Jej radość wydawała mi się wielka, dopóki nie zobaczyłam jej reakcji, gdy Świety Mikołaj z kieszeni płaszcza wyciągnął dla niej jeszcze L I Z A K A. "I niczym orzeł ptak górski najszybszy wśród uskrzydonych...." pochwyciła swoją zdobycz. Lizak przyćmił blask Mikołaja :)












Ps. Ja dostałam śniegowce:)))

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Reindeer Day

Rok temu w tym miejscu ogłosiłam 5 grudnia dniem Renifera. W tym roku oczywiście wraz z dziewczynami celebrowałam. Z pięknego i pysznego bloga - mojewypieki. blox.pl zaczerpnęłam inspiracje i przygotowałam własne popsy rudolfowe. Aby tradycji stało się zadość ogladałyśmy Rudolfa Czerwononosego Renifera, a Hanuszka nawet tańczyła ze swoją ulubioną Rudolfiną. Kolejny 5 dzień adwentu za nami, a na kuchennym stole czekają już ciasteczka maślane i kubek mleka, na pewnego bardzo wyczekiwanego gościa.....
Życzę, aby i do was zajrzał :)











niedziela, 4 grudnia 2011