niedziela, 12 lutego 2012

Piano Bar

Miało być dzisiaj Bistro L'amour, ale wszystkie radosne uniesienia prysły wraz z odjazdem autobusu, którym Starsza Cacana wyruszyła na swój pierwszy samodzielny ski trip z kolegami daleko, daleko na północ. I choć naprawdę cieszę się, że przed nią nowe doświadczenie, wspaniałe emocje, to jednak trochę mi smutno. Wiem, że bedzie mieć dobrą opiekę, zakwaterowanie, w autobusie siedzi ze swoją ulubioną koleżanką. Ale nie wzieła swojej malutkiej poduszki, którą niedawno sama uszyła na świetlicy i którą bardzo lubi. Wiem, że będzie się ciepło ubierać, ale na pewno zapomni posmarować buzię tłustym kremem. Wiem, że jest naprawdę swietną narciarką i będzie słuchać pani, ale wiem, że czasem coś ją podkręca i z prędkością światła jedzie na krechę, w ostatniej chwili np. skręcając przed ratrakiem. Z zarządzenia szkolnego dzieci nie zabrały komórki, a ja wiem, że ona na dobranoc musi kilka razy usłyszeć "kolorowych snów". No i smutno mi tak. Przeglądam sobie jej zdjęcia, na ogół z uśmiechniętym pyszczkiem, ale słucham głównie muzyki z Piano bar i wzieło mnie tez na "Małe kino" Mieczysława Foga. No i zdjecia, które robiłysmy przy okazji wymyślania stroju na szkolny bal karnawałowy, pasują dziś idealnie. Podobnie jak jesienna melodia, którą skomponowała Julka, a która od dziś jest też moją ulubioną zimową. Posłuchajcie, choć samo nagranie nie jest najlepsze, to uwierzcie mi na słowo, zagrany główny motyw w kilku sekwencjach pod rząd naprawdę chwyta za serce.
A do naszego bistra wrócę. Może jutro, może za dwa dni. Jak się uporam ze swoimi smutkami, dostanę smsa od pani, przeczytam relacje z pierwszych dni pobytu na ich szkolnym blogu..




















11 komentarzy:

  1. Och, jeszcze nie znam tego smutku rozstania, ale wyczuwam go już za horyzontem. Dlaczego one tak szybko rosną, te dzieci??
    Zdjęcia jak kadry z filmu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko przede mną...
    Za kilka dni wróci z wielkim uśmiechem na twarzy i opowieściom nie będzie końca, zobaczysz :-).
    Piękne zdjęcia, trzecie B&W moje ulubione.

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutek rozstania, jak napisała Dragonfly ;) Ale ileż radości z powrotów, ile uśmiechów, ile opowieści przed Wami... Pamiętam ostatni wyjazd Starszej Siostry. Czytając dzisiejszy wpis, przypomniałam sobie własne myśli i obawy. Z tego się chyba nie wyrasta ;)
    Trzymaj się ciepło i niech ten tydzień szybko minie!

    OdpowiedzUsuń
  4. takie chwile są niestety nieuniknione... ale ktoś mi powiedział jakiś czas temu, a właściwie mojej mamie przed naszym powrotem do UK, że mamy są po to żeby się martwić i faktycznie coś w tym jest ;)
    wejdź szybko na bloga, może są już jakieś zdjęcia, zobaczysz, że jest szczęśliwa i będzie Ci lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. dzieki dziewczyny, ja tez mam nadzieje ze bilans jednak wyjdzie na plus, opowiesci doczekac sie nie moge, ale rzeczywiscie czasem trudno mi zaakceptowac ze te dzieci sie tak szybko "starzeja" :) ale wlasnie pojawil sie wpis na blogu klasowym zreszta zrobiony przez Julke i jej koleznake ( zapewne pod nazdorem pani :)), z którego wynika , ze dzieci sa bardzo zadowolone, jedynym problem bylo dla nich wnoszenie walizek w sniegu :) a poznym wieczorem mieli wybrac sie na nocny spacer. Dzis zasne chyba jednak z usmiechem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ihihihihi skąd ja to znam , ostatnio moja starsza ropuszka wyruszyła na jednodniową wycieczkę a ja obgryzłam wszystkie paznokcie !! a jak już wróciła to się spłakałam jak bóbr - normalna to chyba nie jestem ale jak ta kwoka lubię mieć wszystkich pod ręką .. wtedy zasypiam spokojnie .. miłej nocy i uszy do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż mnie łezka stanęła w oku :) I na "niepocieszenie" - na pewno zapomni posmarować buzię kremem, choć pewnie nic jej od tego nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Być może będzie się tak dobrze bawić, że nie będzie nawet pamiętała o ulubionej podusi. Takie wyjazdy obfitują w wiele wrażeń, nocne pogaduchy z koleżankami :-) Będzie miała wiele pięknych wspomnień :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Napewno Julka da radę i przyjedzie pełna wrażeń i fantastycznych wspomnień :-) Ale rozumiem Twój smutek, choć ja dopiero za jakiś czas będę podobny przeżywała :-o
    I popatrz ile teraz możliwości: sms od Pani, relacja z wycieczki na blogu - pomyśl, że nasi rodzice tego nie mieli gdy my wyruszałyśmy na nasze samodzielne wycieczki.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.
    Trzymaj się :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nigdy nie mialam tak dlugiej przerwy ale mysle, ze Cacana spokojnie da sobie rade a radosc Wasza po powrocie i tesknota na pewno bedzie wielka ...!!! Trzymaj sie ... M

    OdpowiedzUsuń