piątek, 18 maja 2012

Vaxholm i szkiery sztokholmskie


Na początku lojalnie uprzedzam - w najbliższym czasie pojawi sie tu sporo postów dotyczacych, Szwecji i Sztokholmu. To miejsce przez 3 lata było naszym domem. Dla Hani miejscem dotychczas najważniejszym, Julka rozpoczęła tutaj szkołę i nawiązała przyjaźnie. Staraliśmy sie poznać ten kraj i zaprzyjażnić z nim. I tak ku pamięci kilka setów z różnych miejsc. Spokojnie, nie wszystkie naraz :)
.
Dzisiaj Vaxholm. Niewielkie miasteczko położone jakies 40 minut promem od Sztokholmu. Zamek, urokliwe drewniane domki. Jeśli przyjechało się na krótko do Sztokholmu, spokojnie można sobie odpuścić. Jeśli na dłużej miło wpaść tu na parę godzin, posiedzieć w jednej z licznych restauracji i popatrzeć na niewielki port.

Zamek z czasów Gustawa Wazy zwany bramą do szkierów





I coś za co Bałtyk uwiebiam- barwa zmieniająca się w zależności od wiatru, niewielkich różnic czasówych, zachmurzenia i słońca




























5 komentarzy:

  1. jesteście pewni , że chcecie wracać ??? tak tam pięknie ..... pozdrawiam cieplutko !!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem dlaczego ale te domki przypominają mi film 'Dzieci z Bullerbyn' :)
    pięknie tam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudnie...jaka kompletnie inna zabudowa...Ech! Pomarzyć! U nas architektoniczne pobojowisko nad morze. Aż bolą oczy i zęby.

    OdpowiedzUsuń
  4. ależ pięknie, te drewniane domki, oj, ja już tęsknię do następnego postu, skoro obiecujesz więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te Szwedzkie domki są do prawdy urokliwe :-)

    OdpowiedzUsuń