środa, 6 czerwca 2012

Rock Candy! Na osłodę


Trochę wody, mnóstwo cukru, kropel kilka barwnika spożywczego. Gotujemy i przelewamy do słoiczków. Domowe laboratorium Starszej Cacanej ruszyło. Czas eksperymentu długi, bardzo długi. Z przepisowego tygodnia, u nas zrobiło sie ponad dwa. Powoli acz systematycznie krystalizacja postępowała. Nie wszystkie wyszły idealnie. Winę zwaliłyśmy na brak termometru cukierniczego i niemożność kontrolowania temperatury wrzenia, która sugerowana była w przepisach. Może problem był w barwnikach, bo te zrobione z białego i brązowego cukru wyszły idealnie. Ale doświadczenie po naszej stronie :)










i kolorowe macaroniki, aby dopełnić słodyczy.




13 komentarzy:

  1. Ale cuda! Tak Wam zazdroszczę, że chyba zaraz sama zabiorę się za eksperymenty!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne. Pamiętam jak robiliśmy takie kryształki soli w podstawówce. Niemniej pomysł z barwnikiem jest fenomenalny! :) Do tego te kolorowe makaroniki!
    Od razu świat staje się piękniejszy w taki ponury, szary dzień!

    OdpowiedzUsuń
  3. o, ja też chcę, te na słodko, zdradź przepis na udany eksperyment i skąd te cudne patyczki :)?

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekne. A te patyczki... Pierwsza klasa

    OdpowiedzUsuń
  5. a zapomnialam dodac,ze poprosze o przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne !!! i ja poproszę o szczegóły :0) chętnie zrobię z ropuszkami .. a makaroników chyba tyćkę zazdroszczę choć właśnie zaczęłam katować się dietą :))) buziaki wielkie ..

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam!
    Jestem blogerką, prowadzę bloga www.style-frozen-style.blogspot.com.
    Może będzie Pani zainteresowana współpracą ze mną? ;)
    (nie znalazłam pani maila więc pisze tutaj)
    Pozdrawiam,
    Temida

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne :) pamiętam jak robiliśmy podobne z soli, ale były niejadalne ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. o matko jakie cudowności! słodziutkie patyczki wyglądają niesamowicie!
    jesteś niezwykle pomysłowa

    OdpowiedzUsuń
  10. witam wszystkich:) zrobiłam mały update posta wklejając przepis, taki najprostszy, nie wymagający uzycia termometru cukierniczego, jeśli chodzi o patyczki śmialo można uzyć zwykłych ,szaszłykowych. Ja kulkowe kupiłam jakiś czas temu w sklepie Panduro hobby, niestety bawiła się nimi Hania i zostały mi tylko 4 :) Reszta to zwykłe szaszłykowe. Smacznego :)
    Ps. pojawiły sie już u nas słodziutkie truskawki szwedzkie, wiec razem ze słońcem przechodzimy na owoce, czego wszystkim tu zaglądającym też życze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacyjny pomysł z r tymi barwnikami. Swietnie to wyglada.
    Pozdrawiam!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  12. Wowo, muszę i ja spróbować..

    OdpowiedzUsuń
  13. pięknie wyglądają a i samo wykonanie kusi jako świetna zabawa z dzieciakami mymi starszymi tj. starszymi ciut od Najmłodszej- Maliny, która pozostaje jeszcze na etapie lizania... podłogi ;)

    OdpowiedzUsuń