wtorek, 31 stycznia 2012

Wallpaper part 2


W ostatnim poście pokazywałam tapety szwedzkiej marki. Dziś, chcąc wyjść na przeciw sformułowaniu "cudze chwalicie swego nie znacie", pokażę Wam tapetę, która jako pierwsza pokazała mi, że moje uprzedzenia są niezasadne. Wtedy się nią zachwyciłam i musze przyznać, że do dzisiaj podoba mi sie bardzo. Pisałam już o niej kiedyś przy okazji książki DESIGN. Chodzi o tape†ę Mazzy pochodzącą od studia AZE Design. Dla wielu dzieci to spełnienie marzeń, gdyż bez najmniejszego problemu to one stają się twórcami, decydują o kolorystyce i ostatecznym wyglądzie ściany, nie tylko przy braku dezaprobaty rodziców, ale wręcz przy ich aplauzie. Mówi to mama bardzo kreatywnej dwulatki, która na swoim koncie ma już nie tylko ozdabianie ścian i mebli, ale i dodawanie głębi flamastrem permanentnym na ekranie telewizora :)

Dodam tylko, że tapeta Mazzy nie wzbudziła tylko mojego zachwytu. W 2007r. otrzymała pierwszą nagrodę w konkursie Prodeco 2007 organizowanym przez polska edycje Elle Decoration.










Fot. www.azedesign.pl

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Wallpaper in the kids room


Inspiracji pokojowych ciąg dalszy. Tapeta. Zawsze bardzo źle mi sie kojarzyła. Te od Mr Perswall podobają mi sie ogromnie. Zamieszczone choćby na jednej ścianie, są absolutnie dominującą dekoracją pokoju. Kluczowy zapewne jest sposób umiejscowienia - ja sama z pewnością ograniczyłabym sie do jednej ściany lub w przypadku niektórych motywów wyłącznie do jej fragmentów, a efekt !WOW! i tak gwarantowany.
















Fot. www.mrperswall.se

wtorek, 24 stycznia 2012

Kids room


Małymi krokami zbliżamy sie do remontu naszego krakowskiego mieszkania. Według naszych wstępnych planów obie panny Cacane będą dysponowały własną przestrzenią. Starsza, która zawsze miała swój pokój i tego niedoceniała, teraz cały czas snuje plany, jakby go urządzić. Największym natchnieniem jest pokazywany w szwedzkiej telewizji program Fixa rummet, w którym dzieci wraz z prowadzącą Isabele same dokonują naprawdę fantastycznych metamorfoz. Jeśli o mnie chodzi, to mam już w głowie jakiś podstawowy zarys, jednak pamięć bywa zawodna i pomysł, który gdzieś tam zakiełkował spychany jest na dół po doznaniu kolejnego olśnienia. Dlatego dla podratowania własnej pamięci, będe tu sobie co jakiś czas wklejała "inspiracje". Miłoby mi było, gdybyście dorzuciły swoje 3 grosze w komentarzach. Póki co, faworytem jest styl skandynawski.


Wspónym mianownikiem dla obu pokoi jest biała podłoga, jaką właśnie planuję zrobić w pokoju Hani. Mam wrażenie, że na takich właśnie podłogach bałagan przestaje być zwykłym i awansuje do twórczego :)




W powyższym pokoju bardzo podoba mi się pomysł zdjęć w malutkich kontrastowych ramkach. Umieszczenie ich wszystkich w jednym miejscu, pomimo ich "nadmiaru" dodaje charakteru całemu wnętrzu.





A w tym pokoju moim absolutnym faworytem jest komoda. Dla mnie cudo.

Oba zdjęcia pochodzą ze strony skonahem.com

niedziela, 22 stycznia 2012

Winter Wonderland

Przyszła dziś rano i ciagle jeszcze jest. Mamy nadzieje, że zostanie z nami na jakiś czas, bo świat dziś wygląda znacznie piękniej niż wczoraj.

















czwartek, 19 stycznia 2012

Children in Factory


Najfajniejsza rzecz na jaką natknęłam sie dziś w sieci. Projekt ekskluzywnej holenderskiej marki Lucas Maassen & Sons Furniture Factory. W nazwie kluczowe jest słowo "Sons". Projektant Lucas Maassen postanowił bowiem zatrudnić przy produkcji ręcznie robionych mebli, trzech swoich synów; dwóch 7 latków i 9 latka. Zadaniem chłopców jest pomalowanie konkretnego mebla w czasie 6 minut. Zgodnie z prawem holenderskim dzieci moga pracować 3 godziny tygodniowo. Chłopcy ze swoim pracodawcą związani sa umową. Do wykonywania swych obowiązków podchodzą poważnie ale i z wielkim entuzjazmem. Koszt gotowego krzesła to około 750 euro, a za malowanie jednego tata płaci 1 euro (z czego można przypuszczać, że jest wypłacalny :)). Nie wiem jak wam, ale mnie bardzo podoba się ten pomysł.










Fot. www.lucasmaassen.nl

niedziela, 15 stycznia 2012

Red winter party

Czyli zaklinania zimy ciąg dalszy. I tym razem zima przyszła, choć na bardzo krótką chwilkę. Zjazdy po śniegotrawie zaliczone. Ale nam chyba badziej spodobał sie sam pomysł imprezowania :) Tym razem zaczeło się od pianek, za którymi nie przepadamy, a które jakoś znalazły się w naszej szafce. Starsza Cacana wymyśliła, że są idealne na iglo. Jak pomyślała tak zrobiła. Swoja drogą to chyba też efekt tęsknoty za zimą. Następnego dnia rano, mnie zachciało się muffinek z mango i malinami, a że po rozebraniu choinki pozostały jeszcze piernikowe reniferki, to decyzja mogła być tylko jedna - let's go party!!!




















niedziela, 8 stycznia 2012

Disney on Ice Princess and Heroes


Podczas gdy Justyna Kowalczyk zostawiała swoje skandynawskie koleżanki daleko w tyle, ja z Julią wybrałyśmy się do największej hali widowskowo - sportowej w Szwecji - Globen. Pewnie dużo z was stwierdzi, że repertuar mało ambitny :). Przedstawienie Księżniczki i Herosi, bazowało na miłosnych motywach najpopularniejszych bajek disneyowskich. Przepiękne dekoracje świetlne, dosknale wierne postaciom filmowym kostiumy, muzyczne szlagiery. Konferansjerkę prowadzili Micki i Minnie. Każdą baśń zapowiadał Dzwoneczek, który zachwycał swoją lotnością i lekkością. Dwa razy powiedziałam WOW- gdy na scenę wjechał imponujący smok i swym zionięciem zapalił lód i drugi raz gdy na scenę wjechała karoca Kopciuszka. Gdy na lodzie tańczyła Tatiana z Księcia i Żaby, moje kolana rwały się do swinga a palce same pstrykały do taktu :). Jazda na lodzie zachwycała dzieci, rodzice oklaskiwali każde podnoszenie, a wg mnie za mało było skoków. No ale cóż, czepiać się nie ma co, moje pokolenie wychowało sie na wieczorach spędzanych przed szklanym ekranem, gdy w Sarajewie Brytyjczycy Jayne Torvill i Christopher Dean zatańczyli bolero, które dziś już jest legendą. Pamiętacie jeszcze?


Disney on Ice od 24 do 26 lutego bedzie także na Torwarze w Warszawie, jeśli tylko macie okazje polecam.



Z góry przepraszam za słabe zdjęcia, ale niestety ani nie dysponowałam odpowiednim zoomem jak na taka odległość, ani umiejętnościami, zresztą światło zmieniało się z sekundy na sekundę. I karoca nie wygladala tak jak moim zdjeciu :( Była naprawdę piękna i bardzo świetlista.






























A to juz moja osobista, najbardziej cacana na świecie księżniczka, co wszystkie inne księżniczki, ma za górami i lasami i pod 150 puszystymi kołdrami i materacami:) A co !




czwartek, 5 stycznia 2012

Blue Winter Party

Zaklinamy rzeczywistość. Zima nie chiała do nas przyjść. Trudno. Postanowiłyśmy włączyć zimową składankę, zwinąć dywan i karnawałowo zaszaleć. I zgadnijcie co się stało. Zaczął padać śnieg :). Aktualnie przestał, ale w razie co zrobimy kolejna zimową domówkę. Dziewczyny są mocno zdesperowane i jak trzeba będzie to po trawie na sankach pomkną, a kto wie może po parkiecie:)