czwartek, 23 lutego 2012

Pastels in the kids rooms

Tak na szybko zostawiam tu tylko kilka pastelowych pomysłów. Ostatnio w permanentnym niedoczasie. Jeszcze dziś lecimy do Krakowa. Obiecuję pozaglądać do wszystkich w ciągu najbliższych kilku dni. Tymczasem miłej końcówki tygodnia. Może właśnie takiej pastelowej :)







Fot. stylecookie.nl


Fot. stylecookie.nl


Fot. stylecookie.nl


Fot. mokkasin.blogspot.com

a to już rękodzieło Cacanej


czwartek, 16 lutego 2012

Bistro L'Amour

Bistro L'Amour welcome. Powstało na potrzeby przedwalentynkowego sleepover. Julka sama sporządziła menu, upiekła muffiny i za swoje kieszonkowe kupiła Colę. Trochę martwiła się, że nie przygotowała dekoracyjnych serduszek, ale za to narysowała piekna wieżę Eiffla, którą jeśli się zgodzi po swoim powrocie, chętnie Wam pokażę:) Ostatecznie uznła, że wieża nie pasuje do wystroju baru. Bar zlokalizowany został w pokoju Cacanej, który dziewczyny opuszczały wyłącznie po to, by pograć w Just dance:). Wieczorem przeszłam selekcje przy bramce i dostrczyłam im film. I pewnie snułabym jedynie domysły, co też w owym barze się dzieje, słuchając z za ściany na zmianę Lykke Li i Mikaela Jacksona, gdyby nie show jakie nasze gwiazdy urządziły nam po przyjściu rodziców. Cóż zdjęć i nagrań nie ma, dostałam zakaz:) Można pomyśleć, że kwestia praw autorskich i Acta dotarła do 9 latków, ale tak naprawdę chodziło o to, by nie peszyć jednej z koleżanek, dla której było to pierwsze nocowanie, w obcym domu zakończone sukcesem. Radość jej i jej mamy bezcenna. A my potem zaczełyśmy się zastanawiać kiedy te nocowania zaczną nas niepokoić. Mam wrażenie, że szybko... do pełnoletności już mniej niż połowa...


























niedziela, 12 lutego 2012

Piano Bar

Miało być dzisiaj Bistro L'amour, ale wszystkie radosne uniesienia prysły wraz z odjazdem autobusu, którym Starsza Cacana wyruszyła na swój pierwszy samodzielny ski trip z kolegami daleko, daleko na północ. I choć naprawdę cieszę się, że przed nią nowe doświadczenie, wspaniałe emocje, to jednak trochę mi smutno. Wiem, że bedzie mieć dobrą opiekę, zakwaterowanie, w autobusie siedzi ze swoją ulubioną koleżanką. Ale nie wzieła swojej malutkiej poduszki, którą niedawno sama uszyła na świetlicy i którą bardzo lubi. Wiem, że będzie się ciepło ubierać, ale na pewno zapomni posmarować buzię tłustym kremem. Wiem, że jest naprawdę swietną narciarką i będzie słuchać pani, ale wiem, że czasem coś ją podkręca i z prędkością światła jedzie na krechę, w ostatniej chwili np. skręcając przed ratrakiem. Z zarządzenia szkolnego dzieci nie zabrały komórki, a ja wiem, że ona na dobranoc musi kilka razy usłyszeć "kolorowych snów". No i smutno mi tak. Przeglądam sobie jej zdjęcia, na ogół z uśmiechniętym pyszczkiem, ale słucham głównie muzyki z Piano bar i wzieło mnie tez na "Małe kino" Mieczysława Foga. No i zdjecia, które robiłysmy przy okazji wymyślania stroju na szkolny bal karnawałowy, pasują dziś idealnie. Podobnie jak jesienna melodia, którą skomponowała Julka, a która od dziś jest też moją ulubioną zimową. Posłuchajcie, choć samo nagranie nie jest najlepsze, to uwierzcie mi na słowo, zagrany główny motyw w kilku sekwencjach pod rząd naprawdę chwyta za serce.
A do naszego bistra wrócę. Może jutro, może za dwa dni. Jak się uporam ze swoimi smutkami, dostanę smsa od pani, przeczytam relacje z pierwszych dni pobytu na ich szkolnym blogu..




















wtorek, 7 lutego 2012

Dla Dag i Polala.

Na początku powiem co muszę - nie lubię łańcuszków!
Ale lubię Dag i Polala :) Skoro więc nie uprzedziłam, tym razem przynajmniej częściowo, uczynię zadość regułom zabawy w jaką mnie wplątały.

A więc jeśli chodzi o ulubione seriale - zabawa Dag :) to odniosę sie raczej do przeszłości, gdyż nie jestem na bieżąco.
Jeśli chodzi o czasy gdy sama byłam dzieckiem - absolutnie ulubiony był francuski serial dla dzieci/młodzieży NIEUSTRASZENI. Chłopak, dziewczyna, radio, rowery i zagadki do rozwikłania. Detektywistyczne fascynacje pozostały, bo potem ulubionymi stali się:
Hercules Poirot
Przygody Arsenea Lupin
Na kłopoty Bednarski ( słowa piosenki pamiętam do dziś:)
Współczesne ulubione to:
Czas Honoru i Dexter. A i widzialam pierwszy odcinek miniserialu Mildred Price i mam ochote na wiecej.

Zabawa od Polala - kosmetyki

Temat rzeka. Uwielbiam, kupuje i rzadko używam. Cienie i pudry w kamieniu potrafie mieć latami. Właściwie tylko perfurmy, kremy i produkty do demakijażu podlegają systematycznej wymianie.

A więc tak:
Do demakijażu i odświeżenia - płyn micelarny Lancome. Z kremami różnie. Kiedyś lubiłam Dermikę, ale zaczeła mi szkodzić, przerzuciłam sie na Yoskine było ok. Niedawno dostałam zestaw Genifique Lancome, jednak zawarta w nim róża sprawia ze sama zakwitam.Używam z tej serii wyłącznie kremu pod oczy. Wybawieniem dla mojej skóry jest aktualnie Capital Lumiere Jour Clarinsa.



Na co dzień nie robię mocnego makijażu. Mój ulubiony podkład do leciutki Perfect Tuch YSL. Jednak gdy temperatura spada poniżej -5 niezastapiony staje się Prodigy Heleny Rubinstain. Jest to jeden z tych kosmetyków, które dawkuje sobie naprawde rzadko. Przez jakiś czas był wycofany, teraz wprowadzono go ponownie. Moim zdaniem skład starego był bogatszy. Choć mój ma już 2 lata, czyli co najmniej jest juz 12 miesięcy przeterminowany, to znacznie lepiej trzyma sie na skórze i daje ładniejsze wykończenie niż ten nowy. Niestety, starczy mi go jeszcze na maxymalnie kilka dni. Nie jest tani, ale jego skład sprawia, że jest także doskonałym kosmetykiem pielęgnującym.




Na policzki nie nakładam różu. Moja skóra ma tendecje do wypieków. Kości policzkowe delikatnie przecieram pudrem brązującym. Przez długie lata był to bronzer w kamieniu Loreala o idealnym odcieniu, jednak wpadł w rączki Hania potem z nich wypadł.... został zastąpiony pudrem Diora(który w zestawie nie posiadał pędzelka!)






Kolorowe kosmetyki - rzadko. Cienie Coco Gosha, pudrowe nakładane palcem wystarczaja. Czasem czarna i biała kredka. Najlepsze, bardzo miękkie były z firmy Manhatan, ale dostanie ich graniczy teraz z cudem. Nie znalazłam dla nich godnego zastepcy, dlatego resztkę mojej białej kredki strzegę jak samego oka w głowie :). Tusz zależy - jak trafi mi się w strefie bezcłowej coś co aktualnie potrzebuję i lubię, np Hypnose Lancome to kupię, a jak nie, to ze sklepu za rogem Loreala przyniosę.
Usta - balsam Bebe lub błyszczyk powiększający Diora. Od wielkiego dzwonu czerwień 743 Diora.







...ufff ciężko mi to poszło, nie typuje, ale jesli ktokolwiek, kto jeszcze nie brał udziału w zabawie ma ochotę, to czujcie się zaproszeni i nominowani :) A ja już z czystym kontem wracam do blogosfery:)



A skoro juz tyle o mnie, to poniżej przedstawiam się ja sama. Pozdrawiam. Kaffiarka.