niedziela, 21 października 2012

Turlututu A kuku To ja !


Przed chwilą, gdy Hania jadła kaszkę tłumaczyłam, że po książkę sięgamy czystymi rękoma i traktujemy ją z szacunkiem. Ale są książki, które wymagają odmiennego traktowania, pocierania, potrząsania. Takie właśnie są książki dla najmłodszych Herve Tullet'a. "Naciśnij mnie" większość mam małolatów pewnie zna. Wczoraj z okazji spotkania z autorem zaopatrzyliśmy się w nową tytułową książeczkę. Piszą o niej , że zaprasza w podróż po magicznym świecie wyobraźni. W istocie Turlututu przybywa swoim nowym statkiem kosmicznym i podróżuje, maluje, śpiewa. We wszystkim każe sobie towarzyszyć. Zna nawet ulubioną piosenkę przedszkolaków. I tak sobie myślę jak patrzę na niego, że sam Miró żałuje, że to nie on go stworzył :)

A spotkanie udane bardzo. Sam autor zarażał pozytywną energią. Dla Hani jednak najciekawszym punktem było malowanie wielkich plam. Tak to coś w czym Hania naprawdę się spełnia :)

















poniedziałek, 15 października 2012

Julia in Wonderland party


Urodziny Julki już za nami. Impreza udana, Jubilatka zadowolona. Jako, że przyjęcie inspirowane było Alicją w krainie czarów- ulubioną książką Jusi- wsród zabaw znalazły się krykiet pluszakami, czy przemalowywanie białych róż plakatówkami. Mieszkanie przetrwało i w ogóle myślę sobie, że dziesięciolatki to jeszcze całkiem fajne babki. Następnego dnia mój spokój nieco zmąciła prośba o założenie konta na facebooku i oświadczenie - "Mamo nie planuj mi żadnych zajęć na czwartki. W czwartki wychodzę z koleżankami" A i jeszcze jedno - jednym z prezentów był balsam do ciała. Truskawkowy i w butelce z Hello Kity, ale jednak balsam do ciała. A ona jeszcze nie tak dawno pachnęła oliwką niemowlęcą... Echhh







































wtorek, 9 października 2012

Colors of Autumn

Halo halo, jesteśmy, żyjemy. Tylko odkąd wróciłam do pracy doba uległa skróceniu, a czas przyśpieszył. Powoli sie jednak ogarniam, więc tak w telegraficznym skrócie: w zeszłym tygodniu świętowałam magiczną datę. 10 lat temu wydałam na świat istotę cudownie doskonałą. Jedno z dwóch moich najpiękniejszych świąt. W ten weekend istota w osobie Starszej Cacnej świętować będzie z koleżankami, bo w tym magicznym wieku 10 lat hasłem przewodnim jest FRIENDS ARE FOREVER BOYS ARE WHATEVER :) Zmęczeni remontem, weekendowo odpoczywaliśmy sobie na jurajskiej wsi. Pogoda sprzyjała błogiemu nic nierobieniu. Więc robiliśmy nic, odpoczywając od świateł wielkiego miasta i stosując jesienną koloroterapię. Dzisiaj skończyłam pokój Hani. No prawie skończyłam, bo muszę jeszcze ze strychu przynieść kilka książeczek i zabawek. I wracam do aktywnego blogowania, bo stęskniłam sie bardzo :)