piątek, 16 listopada 2012

KO - KO - KO KIDS


Siłą rozpędu przedstawiam dziś bloga, o którym już dawno chciałam napisać. Może już znacie. Ja poznałam próbując dociec, autorstwa talerzyków, które bardzo mi się spodobałay. Odnalazłam je na etsy, potem okazało się, że istnieje blog, o tematyce szeroko to ujmując dziecięcej. Kokoko Kids pochodzą St Petersburga, już to spodobało mi się bardzo:) Szyja płaszczyki, robią bereciki, czasem malują i wypalają porcelanę. Na blogu zamieszczają piękne zdjęcia i podopowiadają jak fajnie spędzić czas, pokazują co ich zachwyca. Mnie zachwyciły talerzyki. Rowerowy jest mój, misiowy Julki, z liskiem Hanki.... albo odwrotnie. Ale rowerowy jest mój!





Fot. Etsy

czwartek, 15 listopada 2012


Patologiczna matka to ja. Powrót do pracy nie przysłużył sie chyba mojej rodzinie. Poranne wstawanie mocno daje się we znaki. Dzieci często przeziębione, niewiele czasu spędzają na powietrzu. Zawsze jest coś ważniejszego - zakupy, sprzątanie, przygotowanie czegoś. Świetnym argumentem jest pogoda, za chłodno, za wietrznie, za ciemno. No i matce chce się spać. Zjadła by coś dobrego, pachnącego i poleżała na kanapie szczelnie okutana warkoczowym pledem. Plus kieliszek wina..... no może ciut więcej. Chciałaby napisać posta, ale może tylko poczyta co u innych, na pisanie nie ma dziś siły. Ale dziś mobilizacja. Dzień bez pracy, więc domowe porzadki, podsumowanie na blogu, bo coś tam sie czasem jednak działo. Mieliśmy piękne mgły, śnieżyce, a ukochane dziecie nr 2 skończyło 3 lata. Z tej okazji i w ramach zadośćuczynienia za permanentne niedotlenianie potomstwa wybraliśmy się do Zakopanego. Obie Cacane dały radę przemierzyć trasę z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka ( młodsza bardziej mentalnie i w wózku, ale należało się, w końcu Jubilatka) W weekend szykuje nam się pourodzinowa imprezka. Ale za nim to .. to w czwartek jeszcze obchodzimy beaujolais nouveau. Więc trzymajcie kciuki, bo piątek znów zapowiada się ciężki.