poniedziałek, 10 czerwca 2013

Na mokro


Każdy dzień minionego tygodnia przechodzony był w kaloszach. W sobotę wyjątkowo Hanusza założyła obuwie paradne, a to z uwagi na przedszkolny turniej tańca. Impreza porażka, chaos, duchota, spęd dzieci, które w moim odczuciu nie wyglądały w tańcu uroczo i czuły sie troszkę jak małpki w zoo. Zdecydowanie większe poczucie szczęścia daje skakanie w kałużach.















Nie chcę zrzędzić, więc następnym razem będzie o fajnych ksiażkach :)

8 komentarzy:

  1. za to na podwórku czuły się zdecydowanie najlepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój synek miał niezłą zabawę jeżdżąc po kałużach właśnie rowerkiem biegowym.
    My lubimy kalosze, ale pod warunkiem, że mimo deszczu na dworze jest ciepło.
    Zapraszam przy okazji na dwa konkursy do mnie
    w pierwszym można wygrać fotoksiążkę, w drugim super komplecik:bluzka i spodnie unisex http://madziazwaw1.blogspot.com/2013/06/wygraj-ciuszek-dla-swojego-malenstwa.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja Mlodsza tanczy? A to ci dopiero! I jak jej idzie? Jak sobie maluchy radza w parach?

    OdpowiedzUsuń
  4. tanczy to za duzo powiedziane, w domu uwielbia, nawet myslalam zeby ja gdzies zapisac bo wiem ze to wielka frajda, ale takie miedzyprzedszkolne turnieje w przypadku 3 latkow to jakies nieporozumienie, dzieci sobie nie radza w ogole, sa zdezorientowane, czasem przestraszone, czesto znudzone gdy musza czekac na swoja ture, zawsze z czułościa patrzy sie na własne dzieci, ale uczciwie musze przyznać, że to nie jest fajne, pamietam Julke z takich turniejów w wieku 5 i 6 lat, niby tylko 2 lata róznicy a przepaśc ogromna, przede wszystkich w emocjach i świadomości dzieciaków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez entuzjastycznie zapisalam mala na zajecia.Fakt ze jakies tam rytmiczne,nie taneczne.Chyba za wczesnie, choc ona bardzo lubila tam chodzic! Z tym ze zanim sie rozkrecala, mijala polowa tych zajec... W domu za to jest artystka;) Moze za rok sprobujemy ponownie.
      U nas na szczescie sucho i slonecznie, az sama nie wierze!

      Usuń
  5. wow! A Hania jakie ma już długie włosy ;-)
    Świetnie wygląda w tych pszczółkowych kaloszach!

    OdpowiedzUsuń
  6. Turniej to fajny pomysł, ale w moim odczuciu dla trzylatków to faktycznie zdecydowanie zbyt wcześnie.
    A co do kaloszy - niezastąpione. :) Myślałam, że wytrzymamy bez nich do jesieni, ale - bez szans. ;) Po pierwszym spacerze w zmoczonych butach koniecznie trzeba było się w nie zaopatrzyć. Niesamowite ile frajdy może dostarczyć skakanie po kałużach. Ja sama nie widzę w tym niczego ekscytującego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. wow świetny ten turniej :-))

    a jaka fajowa hulajnoga :-)))) świetny kolorek :-)

    OdpowiedzUsuń