środa, 23 października 2013

Takie tam w Szczyrku


To był intensywny weekend, długo wyczekiwany. Nie ma lepszej pory roku na wypady w góry niż babie lato. Trafiły nam się słoneczne dni, z chłodniejszą sobotą i upalną niedzielą. Wybór padł na Beskidy, choć najbardziej o tej porze chciałabym być w Bieszczadach, a tydzień wcześniej planowałam Tatry :) Wszak kobieca natura zmienną jest, a jesienią zmienność nastrojów towarzyszy mi wyjątkowo często. Przygodę rozpoczęliśmy na dolnej stacji kolejki na Skrzyczne. Ten dzień z założenia miał być łatwy i przyjemny. Remont górnej stacji wyciągu uniemożliwił nam dotarcie na najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. Zatrzymaliśmy się na Hali Jaworzyna, zjedliśmy kanapki, wypiliśmy herbatę wystawiając twarze do słońca i ponownie zjechaliśmy na dół. Resztę dnia wyznaczyły nam spacery po lesie, obowiązkowa wizyta na placu zabaw i nerwowe szukanie oscypków.Wieczór spędzony przy kominku i z butelka wina był moim luksusem. Za to niedzielę moje ciało wspominało jeszcze przez kolejne dwa dni. Na ten dzień najbardziej cieszyła się Julia. Trasę na Klimczok rozpoczęliśmy przy Sanktuarium Matki Bożej. Wybraliśmy trasę niebieską. Pytanie czy trasa nadaje się dla niespełna czteroletnich Hań? Nie, to nie jest dobry pomysł. Była najmłodszą turystką na szlaku, wzbudzającą zachwyt starszych pań i panów, w tych rzadkich chwilach, gdy maszerowała na własnych nogach. Wspinaczka zaliczona na rękach mamy i baranach u taty, gdzie Hanusza zdążyła sobie uciąć nawet krótką drzemkę utwierdziła ją, że uwielbia się wspinać :)Na szczęście gdy już dotarliśmy do schroniska młodsza Cacana zyskała drugie życie. Króliczki w klatce i plac zabaw sprawiły, że zmęczenie odpłynęło w jednej sekundzie. Opieczętowała się na ciele i w książeczce PTTK. Obiad w schronisku dał siły na zdobycie już samego szczytu, a obietnica skonsumowania batonów czekoladowych sprawiła, że powrót z gór odbył się już praktycznie na 8 stóp. Wróciliśmy usatysfakcjonowani, ze daliśmy radę z Hanią, ale dziś myślę, że to trochę niesprawiedliwe, że tak skupiliśmy się na niej. Z oczu umknęło nam podejście Julki, bardzo dojrzałe i dla mnie wzruszające. Bardzo pomagała, zgadywała Hankę w chwilach zwątpienia i jeszcze naprawdę cieszyła się swoim zmęczeniem, widokami. Jesień, zima, góry to chyba jej żywioł. I naprawdę nie naciągam nic a nic kiedy piszę, że w takie okoliczności przyrody to tylko z Julią.


















































14 komentarzy:

  1. ależ pięknie! Marzą mi się góry z dziewczynkami... obojętnie jakie, ale chyba najbardziej właśnie Beskidy lub Bieszczady :-) Przepiękne zdjęcia...no, ale to już wiesz :D

    OdpowiedzUsuń
  2. :))) wzruszyłam się ! Dzielne dziewczyny !! i ja zapragnęłam wyruszyć w góry .. Musimy się wybrać koniecznie !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Skad buty Julii?
    Pierwsze zdjecie jak z bajki! Wyprawy w gory sa fantastyczne. I wszelkie wyprawy w ogole. Jak tak z rodzina sie wedruje razem. Uwielbiam.
    Tak to zwykle jest, ze sie na "problematycznym" dziecku skupia. Tak trudno przeoczyc to niestwarzajace problemow. Mam nadzieje, ze pochwalilas Julke za piekna postawe i dzielny marsz! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czarujesz tymi zdjęciami :-) Brawa dla obydwu Dziewczynek i mamy i taty też ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Góry naprawdę trzeba lubić. Powiem szczerze, że podziwiam Was za odwagę wzięcia Hani w trasę i to jeszcze w jesień, kiedy pogoda różna, no i co tu kryć w górach już zimno brrr. Zdjęcia - mistrz!

    OdpowiedzUsuń
  6. wspaniała wycieczka:) uwielbiam takie spacery górskim szlakiem , a jeszcze jak towarzyszą temu takie widoki to już w ogóle!:)))
    wspaniała relacja! aż na chwilkę przeniosłam się tam z Wami

    OdpowiedzUsuń
  7. no proszę! Szczyrk to prawie moja okolica :-) Całkiem blisko byłaś ;-)
    Góry jesienią sa pięknie, nieprawdaż? Jeśli o mnie chodzi to właśnie najbardziej jesienią lubię bywać w górach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna wycieczka, trzeba się natrudzić ale i satysfakcja duża. A widoki warte wysiłku. Fajną macie rodzinkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. faktycznie intensywny weekend :)
    pierwsze i przedostatnie zdjęcie bardzo mi się podoba :):)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawka niesamowitych kadrów mówi sama za siebie...
    Tereny mi znane jeszcze z młodości i wycieczek z tatą...

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam góry jesienią. Taka mam pracę, że nigdy nie mogę jechać. :-/ W tym roku zabrakło juz urlopu. Dlatego bardzo wam "zazdraszczam". I piękne, piękne zdjęcia. Śpiąca na ramionach taty Hania - :-))) Gratulacje dla dzielnej Julki!

    OdpowiedzUsuń
  12. pięknie Wam było, jesienne góry są najpiękniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcia aż chce się z Wami wędrować. Pogoda była cudna, taka prawdziwa złota nasza jesień. My w tym samym czasie byliśmy w Wiśle z naszymi maluchami. Było super.

    OdpowiedzUsuń