poniedziałek, 21 stycznia 2013

Black and white, op art in kids rooms


Prosta kolorystyka, czasem geometryczne formy, czasem hipnotyzujące zawijasy, ale nie nudno i niebanalnie. Op art w pokoju dzieci. Przestrzeń i dynamika. Dzieciom tyle wystarczy, resztę zorganizują sobie same. Mnie podoba się bardzo. Jeśli macie ochotę na więcej to na ładnebebe mają też niezły zestaw :)















Fot. Pinterest

wtorek, 15 stycznia 2013

Winter picnic


Rozpoczęły się ferie. Czas śnieżnych szleństw, akrobacji na lodzie i herbaty z sokiem malinowym prościutko z termosu. Enjoy!





















piątek, 11 stycznia 2013

Danbo


Idealny towarzysz podróży i najwdzięczniejszy model. Pochodzi z mangi. Można go sobie sprowadzić z amazon.com. Nie wiem jak to sie stało, ale nie znałam go aż do wczoraj, kiedy to pokazała mi go Starsza Cacana.





piątek, 4 stycznia 2013

Marzenie Julia, pomysł Mama, wykonanie stolarz Rutka - czyli pokój Juli


Wielkim marzeniem Julki była antresola. Nawet nie po to by tam spać, nie po to by dopiec mamie pomyslem zmniejszenia i tak niewielkiej przestrzeni. Po to by móc się tam wspinać, bawić, czytać książki, pić kakao z bitą śmietaną, zapraszać przyjaciółki.Wielkim natchnieniem był program w szwedzkiej telewizji Fixa Rumet, w którym metomorfozy wraz z dziećmi przeprowadzała Isabel z bloga Dos Family. Znacie?. A więc był tam kącik na antresoli z hamakiem, do którego wchodziło się po sznurkowej drabince. Na drabinkę sznurkową czekamy, pomysł z hamakiem upadł z uwagi na niewielką powierzchnię antresoli, ale kto wie, może i hamak czeka na lepsze czasy :)Dla mnie istotne bylo, by antresola umieszczona w bardzo bliskim sąsiedztwie drzwi nie przytłaczała od razu na wejściu. Z góry odpadły gotowe projekty. Wyzwania podjął się stolarz. Chciałam zeby wyglądała lekko, więc zaprojektowałam jej falisty kontur. Dlatego "odgina" się przy froncie, a od boku"wybrzusza". W barierce wycięte zostały różnej wielkości koła przepuszczające światło. Nad antresolką zamontowaliśmy światło a także półkę na książki.

Julkę tak średnio interesują trendy wnętrzarskie. Pokój miał być radosny i kolorowy. Od pierwszego wejrzenia spodobała nam się komoda Baby Vox z kolekcji Evolve. Z tej samej kolekcji ale z linii młodzieżowej pochodzą półki na książki.











Domek dla Kokeshi powstał z szuflady na sztućce, wyklejonej kolorowymi papierami.










Tapetę Mr Perswall pokazywałam już kiedyś na blogu. Okazało się, że nie tracąc wzoru można zamówić ją w dowolnym rozmiarze. Nasza zajmuje około 70% powierzchni ściany. Jeśli się przyjrzycie dokładnie zauważycie, że nie ma niej najważniejszego miasta - Krakowa. Ale będzie, gdy dopracujemy czcionkę :)





I na koniec taki nieprzyjemny akcent. Pewnie powinnam poświęcić mu osobny wpis, ale jednak nie chce sobie psuć bloga nieprzyjemnymi kwestiami. Na zdjęciach brakuje jednego elementu - szafy. Urządzając Juli pokój chciałam, aby jak najwięcej mebli pochodziło z polskiej produkcji. Tak jest w przypadku antresoli, komody, półek oraz szafy. Szafa pochodzi z polskiej firmy Timoore, której projekty bardzo mi się podobały, Zamówiłam bezpośrednio u producenta. Czas oczekiwania wynosić miał około 6 tygodni. Opóźniał się. Bardziej i bardziej. Miły, kobiecy głos w słuchawce telefonicznej co rusz zapewniał o wysłaniu szafy już zaraz, już teraz. Po długimm czasie przysłano. Szafa nie nadawała sie do złożenia, brakowało istotnych elementów, a te co były nie miały np nawierconych otworów. Kolejne telefony i kolejne oczekiwanie. Kolejny transport z kolejnymi usterkami i kolejne telefony i kolejny transport. Dziś szafa stoi, 3 raz wypadł z niej drążek. Miły kobiecy głos po drugiej stronie słuchawki cierpliwie znosił nasze telefony, jednak nigdy nie powiedział nawet "przepraszam". Timoore- piękne mebelki - nie polecam. Za to naszego pana stolarza i producenta VOX bardzo :)

środa, 2 stycznia 2013

Queen of the forest


Co roku zabieram Julię, aby zrobić kilka zdjęć w zimowej scenerii. Niestety śniegu u nas ani odrobiny, więc klimat zdjęć bardziej jesienny. Pomimo,że Julia ze wszystkich pór roku najbardziej lubi właśnie zimę, to jednak nie da się ukryć, że to prawdziwie jesienny typ. Więc zdjęcia pod słońce, niskie, pokazujące moje ukochane piegi.

I taka mała prośba do skandynawskich mam, które tu czasem zaglądają. Rok temu w okresie przedświatecznym na dziecięcym kanale puszczany był serial najprawdopodobniej produkcji norweskiej. O przyjażni elfów z ludzmi a właściwie dziećmi. Główny bohater chłopiec przyjaźnił się z elfem i jego starszym elfim bratem. Chłopiec miał małą rezolutną siostrzyczkę. Po drugiej stronie baśniowego światła stała piękna, czarna i zła królowa z mocą zamrażania. Piękne zdjęcia i plenery. Pamiętacie może tytuł??