poniedziałek, 23 grudnia 2013

HO HO HO Wesołych Świat!!!


W tym przedświątecznym zabieganiu życzę Wam już dziś pomyślności wszelkiej. Zdrowia, zdrowia, zdrowia, wsparcia bliskich, spełnienia marzeń małych i dużych. Radosnego gwaru dzieci, babć, dziadków i wszystkich najukochańszych. Zero kaca, zgagi i wzdęć. Spacerów w pięknych okolicznościach przyrody. Grzańca wypitego przy dobrej muzyce. Prezentów, które Was wzruszą. I żeby bajka trwała.







































czwartek, 19 grudnia 2013

Lovi


Pochodzące z Finlandii drewniane cudeńka wykonane z niezwykłą precyzją. Charakterystyczny skandynawski minimalizm połączony z miłością do przyrody. Modele dla dziecka nie są takie łatwe do złożenia. Wymagają skupienia, ale dostarczają też sporej dawki satysfakcji. Bardzo lubimy takie dekoracje. A te motywy... no wszystko jasne... :)

Fot. www. lovi.fi

Fot. www. lovi.fi

Fot. www. lovi.fi









wtorek, 17 grudnia 2013

French connection - czyli o prezentach dla nastolatki


Nie jest łatwo zrobić prezent nastolatce. Jest to wiek, kiedy wszystkie prezenty zabawkowe są już po prostu nieadekwatne. Na ogól w wieku 11 lat ma się już nagromadzoną większą część potrzebnego ekwipunku sportowego, a półki uginają się od niezliczonej ilości gier. Ubrania? czy ja wiem, może jako dodatek. Pieniądze? Pewnie najpraktyczniejsze, ale wydaje mi się to mało eleganckie, no i litości przecież nie od Mikołaja czy pod choinką.. Dobrym pomysłem będą pierwsze kolekcje biżuterii, łańcuszki, zawieszki, kolczyki czy np. zegarki dopasowane do upodobań dziewczynki. Oczywiście zawsze dobrym pomysłem będzie też książka, ale trzeba pamiętać, że nastolatki czasu na czytanie wbrew pozorom nie maja aż tak wiele. Co miesiąc, góra półtora nowa lektura szkolna, spora ilość zajęć poza lekcyjnych i budzące się życie towarzyskie ograniczają już także czas poświęcony na różne prace plastyczne. Przekładając to na nasze życie uważam, że Mikołaj poradził sobie całkiem nieźle. A o Aniołka się szczerzę martwię. Panna Julia, z tego co wiem, nie za bardzo chce mu udzielić choćby najmniejszych wskazówek...

Bule. Starsza Cacana uwielbia. Do kolorowych szklanych kulek słabość miała od zawsze( ile razy ja się na nich przejechałam..:)) To pudełeczko zachwyciło najbardziej, zaraz po rozpakowaniu prezentu. Zawartość przywołała achy, echy i ochy. Grała już przed 7 rano..

To także prezent z duszą, wykonany z poszanowaniem środowiska naturalnego. Gliniane kuleczki wyprodukowane są ręcznie w ostatniej takiej manufakturze w Europie.










Druga propozycja to książka wydawnictwa Zakamrki Linnea w ogrodzie Moneta. Autorkami książki są Lena Anderson i Christina Bjork, co natychmiast wychwyciło bystre oko Hanki. Od pierwszego spojrzenia zauważyła niesamowite podobieństwo Liney, do innej, jej ulubionej bohaterki z książki Lato Stiny. I nic dziwnego wszak zarówno tekst jak i ilustracje wyszły spod tych samych rąk :) Książka opowiada o dziewczynce, która udała się w podróż z panem Blomkwistem ( do złudzenia przypominającym dziadka Stiny :)) do Paryża, aby zobaczyć prace najsłynniejszego impresjonisty. Jej zachwyt i pasja jest tak ogromna, że nawet czasowe zamknięcie wystawy w Muzeum d'Orsay z powodu prac konserwatorskich, wzrusza serce pracownika, który pozwala jej na indywidualną wizytę i oglądnięcie obrazów. W fabułę subtelnie wpleciona jest biografia malarza. Niewielka objętość książki i wspaniałe ilustracje sprawiają, że połyka się ją z największa przyjemnością w oka mgnieniu.







niedziela, 15 grudnia 2013

The princess and the pea. A Książę w cukierni




Nie zdziwiłbym się gdyby ta konkretna księżniczka była rówieśniczką Hani. Zakochałam się w niej dawno temu, ale Hania była jednak za malutka. Kiedy półtora roku temu opuszczaliśmy Szwecję zabrałam ją do sklepu z zabawkami, by wybrała sobie prezent pożegnalny. Podtykałam jej tę księżniczkę prawie pod nos, ale ona wybrała wówczas obrazki z Muminkami. W tym roku święty Mikołaj sam zadecydował i księżniczka zamieszkała z nami. Księżniczka na ziarnku grochu to najkrótsza z baśni J. Ch. Andersena. Sama bohaterka nigdy nie budziła mojej szczególnej sympatii, o fakcie, że drzwi zamku otwierał sam król nawet nie wspomnę, ale spania na tych puchowych pierzynach i materacach zazdrościłam jej bardzo. Pisałam już kiedyś, że jedyną, legalną wykładnie baśni Andersena zilustrował wg mnie J.M. Szancer. Oczywiście przyjmuje do wiadomości, że inni ilustratorzy też sobie radzą z tematem, mój baśniowy świat jednak, zbudował właśnie ten ilustrator. Księżniczka na ziarnku grochu Maileg jest jedynym wyjątkiem. Może dlatego, że pochodzenie się zgadza.

Książę w cukierni był także prezentem mikołajowym. Pięknie wydana filozoficzna opowiastka, o której najlepiej przeczytać u Luny w chmurach. Ja dodam tylko, że książka niedawno zdobyła nagrodę i tytuł książki 2013 roku. Polecamy.