niedziela, 26 stycznia 2014

Mania fotografowania


Jaka matka taka córka. Widząc mamę od urodzenia z aparatem nie mogło być inaczej.Oczywiście najbardziej interesują ja te prawdziwe, gdzie nie tylko widać efekt, ale można coś pokręcić, poprzestawiać i rozregulować. Kupując Hani aparaty nie byłam pewna czy będzie nimi zainteresowana, bo dzieci na ogół mają doskonałe wyczucie wszelkich fejków. Pewnie każdy z nas przeszedł etap dawania dzieciom nieczynnych komórek, bo wiadomo, że na plastikowe nawet nie chciały zerknąć, a mimo to dzieci bezbłędnie wyłapywały ze to jakaś ściema, że to nie o to im chodzi, chciały dokładnie tego, którego mama/tata używają. Wracając do aparatów. Hania mnie zaskoczyła. Oczywiście wie, że to zabawka i bezbłędnie odnalazła się w roli. Robi zdjęcia, oddala przybliża się do obiektu, pyta mnie o zdanie "Mamo popatrz wyszło przyzwoicie" Zrzucała zdjęcia kablem na swojego ipoda, choć ja od dawna nie zrzucam przez kabel :))) Rano powiedziała misiowi, że teraz muszą zrobić foty, bo potem będzie za ciemno :)))) Pierwszy aparat to twig creative( marka, w której najbardziej podobają mi się krzesła), zabawka nowa a juz praktycznie stałą sie kultowa. Pewnie nie zdecydowałabym się na niego gdyby nie fakt, że dostępny jest już w Polsce i że była wersja złota, a ja ostatnio do złotego mam dużą słabość. Drugi to szpiegowski aparat Moulin Roty, w bardzo przyjaznej cenie i który bawi nawet mnie, patrząc do przodu widzimy co dzieje się z boku. Tak więc teraz wszyscy się nawzajem szpiegujemy :)























19 komentarzy:

  1. :):):) moje chcą aparat na kliszę ;), ale Zorky'ego nie oddam, może któryś Zenit ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieci dwójkę, analogów 3, bo na Gwiazdkę dostałam od męża następcę tego, któremu padła migawka ;)

      Usuń
    2. no tak, Ty jestes prawdziwa pasjonatka , u rodziców jest Zenit, ale ja nigdy sobie z nim nie radziłam, a Practika ma zepsutą migawkę, jest punkt, w Krakowie, gdzie mogliby coś poradzić, ale mojej pasji nie starcza na tyle, bo od roku nie moge tam dotrzeć.

      Usuń
    3. a ja nie mogę dotrzeć do pewnego profesora, który obiecał nas nauczyć fotografii w technice olejowej... a tak mi się marzy ;) (technika olejowa znaczy się, a nie profesor, choć człek mocno wiekowy jest, trzeba się pospieszyć ;)

      Usuń
    4. ha nie będe udawać, że wiem coś na temat tej techniki, choć zaraz wygooglam :) , ale faktycznie są dziedziny, w których jesli chcemy posiąść jeszcze jakąś wiedzę trzeba sie śpieszyć, rzecz podobnie ma się z usługami, wiem np. że lada chwila i nie będzie nikogo w Krk, kto naprawi mi starego singera... ale podobnie jak z aparatem odkładam to na później....

      Usuń
    5. ja na razie też nie wiem (teoria w ogóle jest mi obca - do nadrobienia ;), ale widziałam prace ... jak obrazy ;)
      masz singera, szyjesz? obok mnie szewc miał i używał w swoim zakładzie...ale właśnie tydzień temu zakład zamknął...więc masz rację, spiesz się ;)

      Usuń
  2. Ah, u nas podopobnie. L. wyłapuje bez problemu wszelkie nasze ściemy. Dwa dni temu wytargałam od rodziców stary niedziałający analog... niestety, 15 minut zabawy i zaraz wyciąga ręce po mój .:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo chyba właśnie najbardziej intetersujące jest to co interesuje rodziców, a poza tym po co bawić sie czymś nieczynnym skoro można zepsuć coś co jeszcze działa.. :)

      Usuń
  3. Hej, ja daje swoj prawdziwy. A niech sobie pyka. Inna sprawa, ze jeszcze troche i moj nikon d40 bedzie zabytkiem. A jedyne fajne zdjecia na jakich jestem zrobila mi wlasnie kilkulatka. Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś w tym jest , moje najfajniejsze zdjecia tez pstrykaja dziewczyny :)

      Usuń
  4. Ale super...! I Hania zdradziła trochę kulisów Twojego warsztatu :-)
    Za to u nas starsza trójka w ferie rozpocznie prawdziwe warsztaty fotograficzne - 3godz. przez 5 dni organizowane przez Stopociech. Ciekawa jestem efektów. Na marginesie, bardzo polecam Stopociech przy wizytach w W-wie; cudne miejsce ukryte w samym sercu Starego Miasta :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niezmiernie rzadko mam okazje być w Warszawie, ale jak będe z dziećmi to odwiedze to miejsce, takie warsztaty to super sprawa

      Usuń
  5. uwielbiam ten szelmowski uśmieszek :)))) a aparaciki świetne !!! Chyba muszę pomyślec o mojej Zuli choc ona świetnie robi zdjęcia wszystkim i wszystkiemu mamusiowym telefonem :)) Co chwilka muszę kasować przynajmniej połowę takich samych ujęć kota czy miśka :))) Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja czasem tez znajduje cala serie np. 20 zdjeć kolana :)

      Usuń
  6. Świetne te Wasze aparaty! Niestety moja Millka nie załapała się na zabawkowe. Miałam kupić jej prawdziwy ale taki dziecięcy. Wybrałam jednak w końcu najzwyklejszy aparat cyfrowy i to się u nas sprawdziło. Niestety istnieje pewne niebezpieczeństwo - nie zawsze wiem, kiedy Mi robi zdjęcie i później jestem nieco zaskoczona widząc, jak pokazuje znajomym: Patrz, jakie ładne zdjęcie mamie zrobiłam! A na tym zdjęciu ja… w piżamie… no make up… na głowie artystyczny nieład :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Urocze te aparaty, uświadomiłaś mi, że zupełnie niepostrzeżenie nam też zebrała się mała kolekcyjka - aparaty z perler beads od biżu z niżu, oraz dwa prezenty urodzinowe: Moulin Roty i polaroid instax mini - jedyny prawdziwy ale rzadko w użyciu, bo ciągle zapominamy kupić klisze!
    I chciałam powiedzieć, że oprócz bardzo profesjonalnej pani Hani fotografki strasznie mi się podoba jej narzuta w złote kropeczki. cudowna! skąd to?

    OdpowiedzUsuń
  8. tez mamy instaxa mini, ale po pierwszym zachwycie zaprzestalam kupowania wkładów :) , narzuta wyprzedażowa z zara home

    OdpowiedzUsuń
  9. A myslałam, ze tylko nasza 8 miesięczniaczka jakimś ukrytym zmyslem wie, że dajemy jej starego ajfona. No cuda jakieś. Wie to i już.

    OdpowiedzUsuń