sobota, 8 marca 2014

Little Women


Moja mała kobietka. Promyczek słonka i chmurka gradowa w jednym. Najbardziej niezależny tuliś jakiego znam. Spodnie założy ale pod spódniczkę. Kręcąca sukienka i pomalowane paznokcie dają pełnię szczęścia. Jej lalki muszą mieć przede wszystkim własną toaletę i perfumy. I zostanie kiedyś tam malarzką albo strażaczką. Chłopców w przedszkolu uczy samodzielnego rozbierania i jazdy na hulajnodze. Uwielbia męską atencję, ostatnio martwiła się, że ulubiony wujek, który jej nie odwiedził będąc w Krakowie nie chce być już jej przyjaciółkiem :(

A ja się zastanawiam, czy można dać komuś ogrom miłości tak na zapas? Żeby w godzinach i dniach największej próby ten ktoś powiedział: dla tej miłości warto żyć...































8 komentarzy:

  1. Super zdjęcia :) Bardzo podoba mi się ta opaska, świetnie wygląda na długich włosach niestety my mamy jeszcze krótkie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Slodkosci! Nie uwierzycz ale u nas ostatnio podobne plany na przyszlosc zeby byc strazakiem (mieszkamy naprzeciw remizy!) albo wlasnie 'malowiczka' albo oba naraz! najlepiej jest jak wszystkie lalki zasuwaja w wozie strazackim po korytarzu;)

    OdpowiedzUsuń
  3. przesłodka ta Twoja malutka kobietka :) Moja córa identycznie 100% kobitka;) a ja jeszcze nie dawno na siłę namawiałam ją na spodnie i chłopięce zabawy, bo mama zawsze chłopaczarą była. Teraz wiem, że na wszystko przyjdzie jeszcze czas, a ona to osobny byt, mający własny charakter, gust :)) Jaki słodki ten króliczek.

    OdpowiedzUsuń
  4. ale mnie wzruszyłaś!!!! a ten przyjaciólek rozwalił! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  5. no jak ja ją uwielbiam! i ten klimat! :)

    OdpowiedzUsuń