czwartek, 22 maja 2014

Sardynia - plaże Chia i Nora


To już ostatnia część naszej kwietniowej wyprawy. Tym razem wypożyczonym samochodem ruszamy w drogę. Punktem docelowym jest przepiękna piaszczysta plaża Chia. Właściwie jest to kompleks plaż, a każda z nich ma swój niepowtarzalny urok.Woda ma tu turkusowy kolor, co z srebrno złotym wybrzeżem stanowi niepowtarzalny widok. To właśnie w zatokach tej części wybrzeża można spotkać delfiny, które ja widziałam z okien samolotu podchodzącego do lądowania ( w co zresztą nie mogłam uwierzyć, ale wujek google potwierdził moje jak się potem okazało wcale nie fatamorgany :))) Główna część plaży jest bardzo wietrzna, więc jest idealnym miejscem dla surferów. Polubiły ją też flamingi. Dla dzieci idealna była plaża Cala Cipolla, osłonięta przed wiatrem formacjami skalnymi z 3 stron. Na pagórkach otaczających plażę widzieliśmy zwierzęta z daleka przypominające kozy jednak znacznie tęższej postury i z pewnością było to ich naturalne środowisko. Obiektyw w pełnym słońcu nie zdołał ich jednak rozpoznać, więc pozostaniemy w tej niewiedzy.

Zanim dotarliśmy na plażę, rozpakowaliśmy manatki i osiedliśmy na kilka godzin zatrzymaliśmy się w Nora. Nie dotarliśmy do latarni morskiej położonej w wieży na cyplu ponieważ nie była dostępna. Kilka kroków od plaży znajduje się nie lada gratka dla amatorów archeologii. Można zwiedzić ruiny starożytnej cywilizacji i podziwiać kolorowe marmurowe mozaiki z których właśnie to miejsce słynie.





















































I na koniec taki mały bonus, dla wszystkich, którzy pisali z pytaniami o zakwaterowanie. Z założenia nie chcieliśmy mieszkać w hotelu. Dlatego jak przeważnie w takich przypadkach, znaleźliśmy niewielki apartament z osobną sypialnią dla dziewczyn poprzez serwis booking.com. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy. Ci co śledzą nas na instagramie wiedzą,jak pierwsze 2 dni narzekałam na głód :))W hotelu oczywiście byłyby wszystkie posiłki o każdej porze dnia i nocy.. Ale poza tym jednak same plusy :) Nasze mieszkanie znajdowało się w samym centrum starego miasta, na jednej z uroczych uliczek dzielnicy Villanova.











6 komentarzy:

  1. Ten brak komentarzy to z zazdrości! ;) A tak poważnie, to odnoszę wrażenie, że się wypalamy, nie komentujemy tak intensywnie jak dawniej... Ja sama łapię się na tym, że mam sto tysięcy zakładek, które wcześniej przeczytałam, uśmiechnęłam się, zamyśliłam...i czekają na komentarz...:)

    Nawet teraz spojrzałam, że jestem na innym koncie zalogowana i już chciałam przełączyć zakładkę, nie dodając komentarza...;)
    mama-granda. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowne zdjęcia,urocze dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownie!!! Wspaniałe miejsce, rewelacyjne mieszkanie. No i memo pasujące do sofy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja ostatnimi czasy przyznam bez bicia , że czasu zwyczajnie mi brak :((( na wszystko , a na blogi zwłaszcza .. Swój też zaniedbałam bardzo :((( dlatego wybacz kochana , ale jestem u Ciebie prawie zawsze, ale biegnę przez literki , podziwiam zdjęcia i wypadam bez śladu , poprawię się :))) jeszcze troszkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnie dnie piekna pogoda wiec przeglądam i podziwiam ale nim napisze komentarz to już mój skarb chce isc na spacer wiec wybacz poprostu czasu brak ;( Obiecuje poprawę

    OdpowiedzUsuń
  6. ależ mam zaległości, nie tylko u Ciebie, wszędzie ;), cudowny morski, wakacyjny, a jednak taki przed - ze względu na puste plaże, klimat, no i to mieszkanie - rewelacja, osobiście też wolę apartament zamiast hoteli (ale to już pewnie spaczenie zawodowe po pracy w biurze podróży ;), ale tym razem na Pragę mamy hotele, głównie ze względu na duużo niższą cenę, jaką udało się nam uchwycić ;)
    P.S. A a propos pytania na fb, ludziom łatwiej kliknąć like it niż napisać parę słów (może poza "pięknie" ;)

    OdpowiedzUsuń