niedziela, 20 lipca 2014

Starsza Siostra


Zdecydowanie bohaterka dzisiejszego wpisu. Nie dajcie się zwieść. Gdybym chciała przedstawić tylko letnią kolekcję Mar Mar Copenhagen, która jest jedną z moich ulubionych wystarczyła by zdjęć garstka, by pokazać jej urok, albo post oparty na zdjęciach kampanii. Oczywiście, że jestem zachwycona, bardzo niecierpliwie oczekiwałam wyprzedaży. I nie doczekałam tej właściwej. Z obawy na brak interesujących mnie rozmiarów, skorzystałam już z presale.

Nie jest także moją intencją oddanie piękna zamojskiej starówki, choć ta oczywiście jest wspaniała. Tamtego upalnego dnia miejskie dzieci biegały po starówce z pistoletami na wodę w jednej ręce i lodami w drugiej, przeganiając gołębie i krzycząc radośnie. Plątały się pod nogami turystów, ale nikt nawet nie myślał by zwracać im uwagę. Nie inaczej zachowywała się Hania, co rusz wspinając się po jakiś murkach, schodach, dosiadając się do obcych ludzi. I choć krępują mnie takie sytuacje, to za każdym razem spotykałyśmy się z bardzo życzliwym odbiorem. Hania nie jest dzieckiem, któremu można coś nakazać i liczyć na pokorne podporządkowanie się stworzonym ad hoc regułom. Właściwie cały czas wszyscy uczymy się współżyć . Jest córeczką mamusi i uwielbia powtarzać, że "mama tu rządzi" ku uciesze a później irytacji postronnych. Tamtego dnia częstowała nas całym wachlarzem emocji. Nie podobało jej się to, że chciałam robić zdjęcia, ale obraziła się gdy powiedziałam, że przecież nie muszę robić jej. Schody ratusza były zbyt wysokie, ale przecież skoro panna młoda na nie weszła to ona też musi. Wszystkie te humory wyciszała Starsza Siostra. Być może Hania okazywała swoją złość, wiedząc, że zostawię ją u babci i odjadę do domu. Na przewodnika stada wybrała Julię. Tylko siostra mogła pomóc w porannej toalecie. Tylko siostra mogła jej czytać Muminki. Niezliczone próby podejmowane przez babcię i tatę przekonania jej by jadła kolację, po tym jak postanowiła, że w wakacje kolacji jeść nie będzie skutecznie przeforsowała Julia. Bo Julia na Hanię działa jak bufor i katalizator jednocześnie. Zawsze zwracała moją uwagę łatwość z jaką Julia wyłapuje akcenty. Melodyjność jej języka za każdym razem po powrocie z Zamościa, przyswajanie języków w ogóle i akcentu gdy została na głęboką wodę rzucona do szkoły angielskiej w Sztokholmie. Teraz widzę, że doskonale wyłapuje też emocje innych. I choć potrafi być małym małpiszonem, jednym zdaniem wyprowadzić Hankę z równowagi, to w sytuacjach trudnych potrafi zachować się bardzo dojrzale. Jest najwspanialszą Starszą Siostrą jaką Hanka mogła sobie wymarzyć.





















































6 komentarzy:

  1. Piękne to co piszesz o dziewczynkach... wzruszam się na samą myśl, że i moja córka mogła by być "straszą siostrą".
    Może pewnego dnia...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. cała prawda o Starszych Siostrach...:) Znam z relacji pomiedzy moimi córami... z reszta sama też nią jestem i trochę tak mam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz ja zawsze chciałam mieć córki, bo brata można sobie mieć pod warunkiem, że ma się już własną siostrę :)) a że nasza rodzina dziewczynami stoi... :) Moja koleżanka ma wielu braci, zawsze traktowali ją z respektem - "Siostra jest Jedna" - w sumie ten układ był tez korzystny z jej punktu widzenia :)

      Usuń
  3. Pięknie opisałaś Siostry :-) Niech ta więź między nimi się utrwala.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękna ta Twoja J. Ma naprawdę cudna urodę:) I taka Siostra to najprawdziwszy SKARB:)))
    Uściski dla Was!

    OdpowiedzUsuń