piątek, 29 sierpnia 2014

Baltic Project 2014. Third week


Na dwa kolejne tygodnie plażowania z Dąbek przeprowadziliśmy się do Sopotu. Przyznam, że z naszego małego raju wyjeżdżaliśmy z obawami. W Sopocie ostatni raz byłam kilka lat temu na Openerze i oczywiście bez dzieci, dlatego wizja rodzinnych wakacji zupełnie mi się nie jawiła. Wiedziałam, że nasze mieszkanie oddalone jest trochę od morza i znajduje się w jednej z willowych dzielnic. Ale tym razem miejsce wybrali nasi przyjaciele. I zostałam bardzo mile zaskoczona, odległość od morza wcale nie okazała się dłuuugą drogą przez mękę, a w architekturze Sopotu po prostu się zakochałam. Dziś śmieje się, że plażowaliśmy w miejskim stylu, zawsze w pobliżu jakiegoś baru, który dawałby schronienie przed przelotnym deszczem. Ponieważ sierpień w swojej drugiej połowie wyraźnie zmierzał już ku jesieni, zamotani byliśmy przeważnie w chusty, szale, czapki i swetrzyska, ale dzieci i tak nie odpuszczały kąpieli. Zamiast zachwycać się słońcem obserwowaliśmy chmury obstawiając prawdopodobieństwo ulewy i tego czy zdążymy się ewakuować do baru. Zdarzało się nie zdążyć :) Zrobiliśmy sobie też wycieczkę do Gdyni na zlot żaglowców, ale zmarzliśmy bardzo za nim dopłynęły, więc też musieliśmy poszukać schronienia w jakimś ciepłym barze, ale kilka zdjęć jest :))





















































5 komentarzy:

  1. To się nazywają wakacje. Tyle tygodni, ech... Fajny klimat na zdjęciach z zachmurzonej plaży i super dresik - kombinezon Hani.

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie! Co to za kombinezon? :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia u Was jak zawsze :-)

    OdpowiedzUsuń