wtorek, 15 kwietnia 2014

Louise Misha SS 2014


To dla mnie najpiękniejsza kolekcja dziewczęca tego lata. Nic dziwnego, że w mojej szafie( której część w bezpłatne używanie powierzyłam Hani:))zajmuje najwięcej miejsca. Delikatne, pastelowe kolory, zwiewne tkaniny, bezpretensjonalne fasony stają się kwintesencją letniej swobody. Wszystko to sprawia, że nawet najbardziej przypadkowe zestawienie, włączając w to rozbite kolana i brudne stopy, doda wdzięku dziewczynce utrudzonej grami podwórkowymi czy ucieczką z sadu sąsiada. Kolekcja Louise Misha dostępna jest w całości w Miss Lemonade To już drugi raz, gdy zachwycam się ofertą tego sklepu w kontekście letnich kolekcji( nie licząc momentu gdy jako pierwsi sprowadzili do Polski Lucky Boy Sunday o którym pisałam tu). Nic dziwnego nazwa zobowiązuje, a my uwielbiamy lemoniadę :)













czwartek, 10 kwietnia 2014

Wiosenna melancholia


Zwyczajny wiosenny dzień i zwykły spacer do parku. Pełen słońca i pięknego światła. Poszłam na łatwiznę z tymi portretami, ale cudownie było mieć w rękach aparat po takiej długiej przerwie. I dopiero teraz widzę coś czego w ogóle nie zauważyłam na spacerze, gdy wydawało mi się, że Hania świetnie się bawi, wysoko szybuje na huśtawkach, konikach, zjeżdża ze zjeżdżalni. Patrząc przez obiektyw koncentrowałam się głównie na tym, żeby ją tam zatrzymać :) I dopiero teraz widzę lekki smutek w oczach.





























sobota, 5 kwietnia 2014

Serce Hani


Ciężko mi było zabrać się za napisanie tych paru słów,ale wszystkim zatroskanym o stan Hani jestem winna wyjaśnienie. Przede wszystkim z całego serca bardzo dziękuję za kciuki i modlitwę, za ciepłe słowa, kierowane nie tylko tu, ale też na fb czy ig. Jak część z Was wie, do domu wróciłyśmy razem po ponad 2 tygodniach. Hania powoli dochodzi do siebie. Było ciężko. Bardzo. Na operację odjeżdżała w doskonałym humorze, wiem, że do usypiania zażyczyła sobie bajkę o różowych księżniczkach. Po 5 godzinach trwającej operacji dowiedzieliśmy się, że dokonanie zaplanowanych czynności nie pozwoliłoby na przeżycie w jej stanie nawet doby, dlatego odstąpiono od sedna operacji. Następnego dnia wykonano zabieg cewnikowania, który w dłuższym okresie czasu powinien przyczynić się do poprawy stanu serduszka Hani. Pomimo dodatkowych atrakcji w przebiegu pooperacyjnym, konieczności podania adrenaliny dość szybko została wybudzona i przeszła na własny oddech. Każdy mały krok był równocześnie tym milowym. Od samego początku do wyjścia miała zapewnioną doskonałą opiekę. Gdy przeszłyśmy na kardiochirurgie miałyśmy też przemiłe towarzystwo Wojtusia, równolatka Hani i jego rodziców. Dzieciaki w podobnym tempie dochodziły do siebie, stawały na własne nóżki. My z pewnością tam wrócimy. Teraz musimy się wzmocnić. Modlimy się o cud, by funkcja prawej komory, jedynej jaka ma poprawiła się i cały układ krążenia był wydolny, by mogła podjeść ponownie do 3 etapu i by jej organizm poradził sobie z tym wszystkim. Dziś Hania wróciła do siebie, jest jeszcze osłabiona, ale to już moja Hania. Do przedszkola przed wakacjami na pewno nie wróci. Na razie powoli ogarniamy codzienność. Ja sama też wracam do żywych, myślę już o podróżach dalszych i bliższych, które pozwolą nam oddychać powietrzem czystszym niż to krakowskie. I jak zawsze mam nadzieję, tym razem że czas okaże się naszym sprzymierzeńcem.