czwartek, 29 maja 2014

Cromanticamente dolls


Lalki Hanki, rozważne i romantyczne. Właściwie nie tylko Hanki. Wszystkie 3 przepadłyśmy dla nich od pierwszego spojrzenia. Znalazłyśmy je nieopodal naszego mieszkania w Cagliari w malutkim sklepiku z ręcznie szytymi ubraniami dla dzieci mimamai już pierwszego dnia pobytu. I już wówczas wiedziałam, że nie przejdziemy koło nich obojętnie. Jako pierwsza mój zachwyt wzbudziła blondynka na huśtawce. Julka zauroczyła się szatynką, ale dopiero w domu zorientowałyśmy się, że jej laleczka jest przyszłą mamusią :) Natomiast Hania tradycyjnie wybrała lalkę czerwoną, w kole pływackim, trafioną w idealnym momencie. Cromanticamente to firma siostrzana i jak podpowiada nazwa to lalki niezwykle barwne, z nutką nostalgii. Tradycyjne szmacianki z przypisanymi rolami, czasem występują z całą rodziną, czasem zakładają korony i huśtają się pod chmurką. Oprócz lalek cudnie prezentowały się też miniaturowe przypinki. Do kupienia na etsy . Ale polceam też ich stronę na fb














poniedziałek, 26 maja 2014

California dreaming


Mini & Maximus to marka pochodząca ze Stanów Zjednoczonych a konkretnie z Kalifornii. Choć zajmuje się projektowaniem dziecięcych ubrań i posterów, bardziej niż słowo fashion na myśl przywołuje design. Bo to właśnie wzór jest tym co wyróżnia ich projekty najmocniej. Corocznie przy każdej z kolekcji MI &MA współpracuje z różnymi artystami. Owoc tej współpracy bywa zaskakujący. Nie ma tu podążania za trendami, nie ma sztampy. Jest podwórkowy rytm dnia i brudny powrót do domu mocno po zachodzie słońca. I jest doskonała jakość tkaniny, która potrafi temu zadaniu sprostać.





Obawiałam się trochę, czy Hania zechce założyć czarną sukienkę, która się NIE KRĘCI. Ale plamki zrobiły dobrą robotę. Dla Hani było ich za mało, więc domalowała kilka własnych, sądząc, że się nie zorientuję. Generalnie sukienka przeszła próbę ognia, w miejscu, w którym moim dzieciom wolno prawie wszystko. Zastanawiałam się także jak pokazać samą sukienkę, bo podejmowane przeze mnie próby odgórnego sterowania moją córką przynosiły opłakany efekt i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Także samo życie przed Wami :)













Kolekcja Mini & Maximus dostępna jest w cocoshki.pl Dziewczynkom szczególnie polecamy różową koszulkę z kotem a chłopcom żółtą bluzę z kapturem. Jest moc!

czwartek, 22 maja 2014

Sardynia - plaże Chia i Nora


To już ostatnia część naszej kwietniowej wyprawy. Tym razem wypożyczonym samochodem ruszamy w drogę. Punktem docelowym jest przepiękna piaszczysta plaża Chia. Właściwie jest to kompleks plaż, a każda z nich ma swój niepowtarzalny urok.Woda ma tu turkusowy kolor, co z srebrno złotym wybrzeżem stanowi niepowtarzalny widok. To właśnie w zatokach tej części wybrzeża można spotkać delfiny, które ja widziałam z okien samolotu podchodzącego do lądowania ( w co zresztą nie mogłam uwierzyć, ale wujek google potwierdził moje jak się potem okazało wcale nie fatamorgany :))) Główna część plaży jest bardzo wietrzna, więc jest idealnym miejscem dla surferów. Polubiły ją też flamingi. Dla dzieci idealna była plaża Cala Cipolla, osłonięta przed wiatrem formacjami skalnymi z 3 stron. Na pagórkach otaczających plażę widzieliśmy zwierzęta z daleka przypominające kozy jednak znacznie tęższej postury i z pewnością było to ich naturalne środowisko. Obiektyw w pełnym słońcu nie zdołał ich jednak rozpoznać, więc pozostaniemy w tej niewiedzy.

Zanim dotarliśmy na plażę, rozpakowaliśmy manatki i osiedliśmy na kilka godzin zatrzymaliśmy się w Nora. Nie dotarliśmy do latarni morskiej położonej w wieży na cyplu ponieważ nie była dostępna. Kilka kroków od plaży znajduje się nie lada gratka dla amatorów archeologii. Można zwiedzić ruiny starożytnej cywilizacji i podziwiać kolorowe marmurowe mozaiki z których właśnie to miejsce słynie.





















































I na koniec taki mały bonus, dla wszystkich, którzy pisali z pytaniami o zakwaterowanie. Z założenia nie chcieliśmy mieszkać w hotelu. Dlatego jak przeważnie w takich przypadkach, znaleźliśmy niewielki apartament z osobną sypialnią dla dziewczyn poprzez serwis booking.com. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy. Ci co śledzą nas na instagramie wiedzą,jak pierwsze 2 dni narzekałam na głód :))W hotelu oczywiście byłyby wszystkie posiłki o każdej porze dnia i nocy.. Ale poza tym jednak same plusy :) Nasze mieszkanie znajdowało się w samym centrum starego miasta, na jednej z uroczych uliczek dzielnicy Villanova.











wtorek, 13 maja 2014

Pink Flamingos


Sardynia to wyspa flamingów. Zaskakującym było dla mnie, że potrafią żyć nawet tak blisko dużego i głośnego miasta ja Cagliari. Parco Molentargius Saline to krajobrazowy park narodowy o bardzo rozległym terenie, wędrówka po nim zajęłaby nam z pewnością cały dzień, więc skorzystaliśmy z rowerów udostępnianych na miejscu. Udało nam się miło spędzić ten czas, choć flamingi z pewnością nie wykazały najmniejszego entuzjazmu z powodu naszych odwiedzin. Ani jeden raz nie poderwały się do lotu i przez cały czas utrzymywały odległość poza zasięgiem mojego obiektywu. Nie mogę nawet powiedzieć, że majestatycznie przechadzały się po swoim terytorium. Nie, one leniwie stały. Za to my w lot zrozumieliśmy, że nie są szczególnie wymagające. Molentargius wybrały jako miejsce do życia, a przede wszystkim rozmnażania. W parku pojawiły się w 1993r, gdy drużyna z Cagliari zakwalifikowała się do Pucharu UEFA. Nie spłoszyła ich radość miejscowych, tak jak nie płoszą ich turyści. Ale są różowe i wszystko mają pod piórami, a mnie właściwie to nie przeszkadza. Więc porobiłam więcej zdjęć Cacanym, ubranym jak w zadanym temacie :)