niedziela, 27 lipca 2014

niedziela, 20 lipca 2014

Starsza Siostra


Zdecydowanie bohaterka dzisiejszego wpisu. Nie dajcie się zwieść. Gdybym chciała przedstawić tylko letnią kolekcję Mar Mar Copenhagen, która jest jedną z moich ulubionych wystarczyła by zdjęć garstka, by pokazać jej urok, albo post oparty na zdjęciach kampanii. Oczywiście, że jestem zachwycona, bardzo niecierpliwie oczekiwałam wyprzedaży. I nie doczekałam tej właściwej. Z obawy na brak interesujących mnie rozmiarów, skorzystałam już z presale.

Nie jest także moją intencją oddanie piękna zamojskiej starówki, choć ta oczywiście jest wspaniała. Tamtego upalnego dnia miejskie dzieci biegały po starówce z pistoletami na wodę w jednej ręce i lodami w drugiej, przeganiając gołębie i krzycząc radośnie. Plątały się pod nogami turystów, ale nikt nawet nie myślał by zwracać im uwagę. Nie inaczej zachowywała się Hania, co rusz wspinając się po jakiś murkach, schodach, dosiadając się do obcych ludzi. I choć krępują mnie takie sytuacje, to za każdym razem spotykałyśmy się z bardzo życzliwym odbiorem. Hania nie jest dzieckiem, któremu można coś nakazać i liczyć na pokorne podporządkowanie się stworzonym ad hoc regułom. Właściwie cały czas wszyscy uczymy się współżyć . Jest córeczką mamusi i uwielbia powtarzać, że "mama tu rządzi" ku uciesze a później irytacji postronnych. Tamtego dnia częstowała nas całym wachlarzem emocji. Nie podobało jej się to, że chciałam robić zdjęcia, ale obraziła się gdy powiedziałam, że przecież nie muszę robić jej. Schody ratusza były zbyt wysokie, ale przecież skoro panna młoda na nie weszła to ona też musi. Wszystkie te humory wyciszała Starsza Siostra. Być może Hania okazywała swoją złość, wiedząc, że zostawię ją u babci i odjadę do domu. Na przewodnika stada wybrała Julię. Tylko siostra mogła pomóc w porannej toalecie. Tylko siostra mogła jej czytać Muminki. Niezliczone próby podejmowane przez babcię i tatę przekonania jej by jadła kolację, po tym jak postanowiła, że w wakacje kolacji jeść nie będzie skutecznie przeforsowała Julia. Bo Julia na Hanię działa jak bufor i katalizator jednocześnie. Zawsze zwracała moją uwagę łatwość z jaką Julia wyłapuje akcenty. Melodyjność jej języka za każdym razem po powrocie z Zamościa, przyswajanie języków w ogóle i akcentu gdy została na głęboką wodę rzucona do szkoły angielskiej w Sztokholmie. Teraz widzę, że doskonale wyłapuje też emocje innych. I choć potrafi być małym małpiszonem, jednym zdaniem wyprowadzić Hankę z równowagi, to w sytuacjach trudnych potrafi zachować się bardzo dojrzale. Jest najwspanialszą Starszą Siostrą jaką Hanka mogła sobie wymarzyć.