czwartek, 30 października 2014

Hans i Matylda


Gdybym kiedyś miała mieć trzecią córeczkę z pewnością na imię miałaby Matylda. Od dawna mam sprecyzowany wizerunek dziewczynki o tym imieniu, a najbardziej uosabiający postać najsłodszej Matyldy polskiej blogosfery i oczywiście jej temperamencik. Książka Hans i Matylda zdaje się potwierdzać wszystko co myślę na ten temat. To dziecięca wersja Dr Jekyll i Mr Hyde z lekkim przymrużeniem oka. Krótka, zabawna opowieść zilustrowana jest przez samą autorkę Yokococo, która literaturę angielską studiowała w Kyoto, a rysunek w Anglii. Bardzo nam się ta opowieść podoba :) Ps. Pisząc te słowa po głowie cały czas kręci mi się piosenka A. Sikorowskiego "Ciotka Matylda cała w papilotach, ma rozpieszczonego kota... "



























środa, 29 października 2014

Kids & Photography: PhotoPlay. Doodle. Design. Draw.


PhotoPlay to nie jest jakaś tam książka. Nie jest to także jakaś tam kolorowanka. To projekt, który skupiając różne formy aktywności pozwala włączyć się dzieciom od 1+ do 100 + na każdym jego etapie poznawczym. Bo czym jest fotografia jeśli nie sposobem patrzenia na rzeczy, na świat, nie nauką spostrzegawczości i kształtowania wrażliwości. Przez obiektyw widzimy mniej, skupiamy się na wycinku, możemy go powiększyć, dostrzec niedostrzegalne dla oka, złapać grymas, czyjąś radość lub smutek. Wejść w cudzy intymny świat zawierający się we wszechświecie. Bo przecież wszystko osadzone jest w jakimś kontekście. I to jak my to postrzegamy, jak fragmentaryczne kawałki osadzamy w tej całości stanowi o tym kim jesteśmy. A jesteśmy różni. Spontaniczność i naturalność z jaką dzieci wchodzą w ten świat jest dla mnie fascynująca. Choć książkę po pobieżnym przeglądzie zaszufladkowałam "dla Julki", jej sens pokazała mi Hania. Choć nie pozwoliłam jej pokolorować, mówiąc: to jest książka Julki, ona szybko obraz domalowała słowami. Teraz PhotoPlay jest ogólnie dostępne w naszym domu :)

Marcie Bronstein od dziecka kochała fotografię. Jeżdżąc po świecie, robiąc tysiące zdjęć, poznała mnóstwo fascynujących ją ludzi. Miłość do rysunku nadeszła trochę później. Gdy została mamą obserwowała jak jej syn wraz z kolegami rysują, dopowiadają historie do fragmentów rzeczywistości zastanej na fotografii. I tak narodził się projekt PhotoPlay. Doodle. Design. Draw. Ten projekt doczekał się wielu odsłon walentynkowych, wielkanocnych, z okazji dnia matki. Wywiązała się współpraca z polską szkołą języka angielskiego, której owocem był piękny program No Life Without Water. Projekt ten pobudzając swoich uczniów do refleksji na temat stanu naszego środowiska naturalnego, wspierał Polską Akcję Humanitarną budującą studnie w Sudanie.



Zrobiło się poważnie... Ale PhotoPlay to przede wszystkim świetna zabawa, pozwalająca przesuwać granice naszej wyobraźni więc szczerze polecamy :)

Książkę można dostać na amazon.com. Ja kupiłam w Ambelucji - ambelucja.pl























środa, 22 października 2014

New York. A Mod Portrait of the City.


Prezent na dwunaste urodziny. Niekonwencjonalny przewodnik po mieście, które nigdy nie zasypia. Mieście, o którym marzy Starsza Cacana i które niezmiennie na nią czeka. Bo jak stwierdziła kiedyś 6 letnia córka naszych znajomych, kto nie był w Nowym Jorku ten nie zna życia.:) U nas poznał je najwyraźniej tylko Tata Cacanych :) I obiecał, że nam też pokaże.

A wracając do książki... Ostatnio u nas same nienajmłodsze pozycje. Książka napisana przez pradziadka czy moja sentymentalna podróż w czasie to prawdziwe perełki vintage. Ale z Nowym Jorkiem rzecz ma się zgoła inaczej. Książka nowa i stara jednocześnie. Kupiona w sierpniu w Ambelucji, wydana w 2008r, choć napisana i oddana do druku po raz pierwszy została już w 1964r. Zdeněk Mahler (autor tekstu) i Vladimír Fuka (ilustracje) zafascynowani Ameryką i samym Nowym Jorkiem stworzyli kompletny obraz miasta składającego się nie tylko z patchowrkowych, wielokulturowych wątków stanowiących jego spiritus movens, ale pokazali sposób funkcjonowania miasta także poprzez jego infrastrukturę. " NY is carefully planed, filled with lined -up rows and right angles- just like a numbered chessboard, avenues extend vertically, streets cross horizontally. It's a game that never stops." Że w Nowym Jorku poruszamy sie metrem i żółtymi taksówkami wie pewnie każdy przedszkolak. Hania od mniej więcej 3 roku życia bezbłędnie rozpoznaje Empire State Building. Ale po lekturze dowiemy się też jak ważna jest rozdzielnia prądu i zaczniemy zwracać uwagę na piękne hydranty. W książce opisy cudownie uzupełniają się z ilustracjami. Choć książka powstała w latach 6o-tych, aktualność zachowuje do dziś. W tamtych czasach stanowiła projekt na tyle nowatorski, że objęta została cenzurą, a gdy schorowany ilustrator postanowił nie wrócić ze Stanów do Czechosłowacji, komunistyczne władze w odwecie przeznaczyły na przemiał świeżo oddany druk. Szczęśliwie makietę i manuskrypt po 50 latach odnalazł wnuk Zdenka Mahlera.

Nowy Jork

Vladimir Fuka, Zdenek Mahler

Wydawnictwo Bona

Julia dostała angielskojęzyczną wersję, ale książka dostępna jest oczywiście w języku polskim.



















piątek, 17 października 2014

12 urodziny Julii


Dwanaście skończone. Świętowanie odbyło się z tygodniowym poślizgiem, ale jest wspominane przez Julię z radością do dziś. Oczywiście rozpoczęliśmy tradycyjnie w towarzystwie Babci i Dziadka. Wieczorem odbyła się imprezka dla koleżanek i kolegów. Julia sama zdecydowała, że chciałaby zorganizować przyjęcie na ściance wspinaczkowej. Sama znalazła miejsce i ogaranęła zaproszenia. Tacie pozostawiła uregulowanie rachunku a mamie przygotowanie części "spożywczej" i zdjęcia. Jeśli chodzi o te ostatnie to nie wywiązałam się jak należy, bo bez lampy zewnętrznej śmiem twierdzić, że w tamtych warunkach nie było to wykonalne ;). Ale impreza była bardzo udana. Jestem zachwycona dwunastolatkami. Znam większość tych dzieci od przedszkola, widzę jak dojrzewają, jak zmieniają się ich wzajemne relacje i jestem tym wszystkim bardzo pozytywnie zaskoczona. Przeraża mnie czas gimnazjum, chciałabym, żeby wszyscy przeszli płynie i zgodnie do tej samej szkoły, do tej samej klasy, nieważne jaką renomą by się cieszyła. Jeśli przeszli by w tym samym składzie byliby NAJ.