środa, 6 maja 2015

because Paris is always a good idea #part1


Dla obu Cacanych był to pierwszy wyjazd do Paryża. Obie tez wiązały z nim różne nadzieje. Dla Hani największym marzeniem była wizyta w Disneylandzie. Julia o podróży do Paryża marzyła już od lat kilku, a dla mnie jej mamy spełnienie tego marzenia było prawdziwym szczęściem. Często zastanawiam się po kim ta dziewczyna ma charakter, jednak tym razem, chyba doskonale wyczuwałam co się jej spodoba. A zachwycała się tym samym co ja, architektonicznym detalem, kwitnącymi kwiatami, małymi kramikami z warzywami i owocami, rozmową ze sprzedawcą, nie znając francuskiego :)). Wstawała rano po świeże croissanty i bagietkę, pod kurtką mając jeszcze piżamę. Planowała trasy naszych codziennych wędrówek( doskonałą orientację przestrzenną obie Cacane maja akurat po tacie). Wydaje mi się, że 12 lat to wiek idealny na taką podróż. Dzieci posiadają już podstawy znajomości faktów historycznych, wiedzą czym była rewolucja francuska, czy kim był Bonaparte. Rozpoznają najbardziej znane style i nazwiska malarzy, których płótna wiszą we francuskich muzeach i galeriach. Dla nas dorosłych podróżowanie z dziećmi pozwoliło na odkrywanie zupełnie innej strony miasta. Gdy wyjeżdżaliśmy sami staraliśmy się w ciągu dnia zaliczyć jak największą ilość pozycji z przewodnika a wieczorem konsumować i degustować :) Z Cacanymi szwędaliśmy po ogrodach: Luxemburskim czy Tuileries. Zrobiliśmy sobie piknik na krzesełkach. Zaliczyliśmy każdą czynną karuzele i wstąpiliśmy na każdy napotkany plac zabaw jeśli akurat nie lało... Julia z tatą wspięli się na 2 poziom wieży Eiffla, podczas gdy nam rodzicom kilka lat temu nawet do głowy to nie przyszło oczekując w ponad godzinnej kolejce do windy. Oczywiście przeciągnęliśmy dziewczyny po Montmartrze, po Saint Germain des Pres. Hankę zabrałam do Laduree, a Julka na ulicy zajadała się crepes z nutellą i bananami. Sami mieszkaliśmy w bardzo rodzinnej i tętniącej życiem dzielnicy Villiers.

Nasze mieszkanie znalezione przez serwis booking.com będziemy wspominać jako jedno z fajniejszych, ja przepadłam dla jego szklanej ścianki działowej, a klimatu dopełniło kilka starych detali jak pozostałości w parkiecie po kominku wypełnione marmurem, czy vinyle Pink Floydów na regale.























































































11 komentarzy:

  1. Kurcze, fajnie.... Tez bym sie wybrala. Tylko zebrac sie nie moge.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacyjna podróż, klimatyczne mieszkanko znaleźliście, na pewno obie dziewczynki zachwycone, zajrzę ponownie, bo część zdjęć nie chce się otworzyć i czekam na więcej zdjęć, może z wyjątkiem nocnej wieży Eiffla, bo podobno publikacja oświetlonej wieży nocą jest zabroniona ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach ten Paryż <3 Cudowny klimat, widać że było Wam tam fajnie... Ps. Ślicznie Julia wygląda w tej fryzurze i w ogóle w dłuższych włosach!

    OdpowiedzUsuń
  4. cudownie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! zachwycam się totalnie wszystkim !!!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No, na Ciebie można liczyć - zdjęcie Hani na karuzeli jest genialne...! My byliśmy w lutym, ciężko mi wyobrazić sobie jak to wszystko wygląda jak się jeszcze doda kwiaty, coś pięknego...
    To zdjęcie, które wisiało w apartamencie jakoś mi się kojarzy, z pocztówką, którą może widziałam z 20 lat temu. Czy jest to możliwe?

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie! Dziewczynki cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Obserwowałam już na insta, wchodzę tutaj i nadal nie mogę się napatrzeć... :*

    OdpowiedzUsuń