środa, 10 czerwca 2015

Disneyland Paris


Miało być jak bajce. Miało być kolorowo, ciepło, spontanicznie i żywiołowo. Było zimno, niebo zasnuły ciężkie chmury, drugiego dnia lało nieustannie. Były kolejki i trochę rozczarowań. Disneyland podzielony jest na 2 części: Park i Studio. Cały pierwszy dzień przeznaczyliśmy na Park. To miał być dzień dla Hani. Z założenia wypełniony rozrywkami w pastelowych kolorach i o smaku landrynek. Przegadany z księżniczkami w ich naturalnym środowisku... To tyle jeśli chodzi o oczekiwania. Teraz rzeczywistość. Najbardziej deficytowym elementem w tej historii są postacie księżniczek. Jest oczywiście do południa parada postaci disneyowskich wokół głównego placu w Parku. Jest także parada wielkich pojazdów po południu - na platformach których przemieszczają się bohaterowie bajek w tym Elsa i Anna :) Jest też Pawilon Księżniczek o czym za chwilę.. Jest też jedna księżniczka ustawiona na alejce z którą można sobie zrobić zdjęcie. O godzinie 16 byliśmy pierwszymi, którym kolejkę zamknięto przed nosem. Smutek Hani pragnącej fotografii z Roszpunką skutecznie odebrał radość nam wszystkim. Sytuację uratowała jakieś 20 minut później jej ulubiona księżniczka Arielka, która podobnie jak Kopciuszek tylko przebiegała na bardzo krótkim odcinku, by zniknąć w jakiejś chatynce. Była to jedyna spontaniczna akcja i Hania wspomina ją z uśmiechem do dziś. Ariel pojawiła się znikąd,dosłownie wpadając na Hanię, a Hania wykazała się refleksem krzycząc "Hello Ariel I' am Hania" i wyciągając do niej rękę :) Ariel odpowiedziała i przybiła z Hanią piątkę, po czym w momencie uciekła przed zbliżającymi się dziećmi, które też chciałyby uszczknąć coś z tej chwili. 3 sekundy, uśmiech Arielki, która naprawdę patrzyła tylko na nią dał dziecku ogrom szczęścia. Jedną z atrakcji jest wspomniany pawilon Księżniczek. Nie można dostać się tam tak z marszu. Zapisy na audiencję u "plincess" dokonują się do godziny 10.30. na ten sam dzień, więc siłą rzeczy tę atrakcję musieliśmy przełożyć na dzień następny. Spodziewałyśmy się zobaczyć je wszystkie po przekroczeniu pawilonu, ale wejście obejmuje wizytę tylko u jednej aktualnie urzędującej księżniczki. Miałyśmy szczęście. Hania trafiła na Meridę, którą bardzo lubi. Za sąsiednią makietą przyjmowała Śpiąca Królewna :) To wszystko jeśli chodzi o księżniczki. A teraz praktycznie. Na terenie obiektu znajduje się wypożyczalnia wózków. Nie ma się co wstydzić, teren jest rozległy i z wózków korzystają także dzieci późno przedszkolne. Niektóre atrakcje oznaczone są symbolem fastpass. Opcja bardzo przydatna, pozwala zaoszczędzić dużo czasu i lepiej się zorganizować. Jest bezpłatna, podobnie jak plany obiektu, bez których ani rusz. Jedzenie fatalne, ale dobra kawa, najlepiej wybrać się z własnym lunchboxem. Oczywiście na każdym kroku stoiska - wyłudzacze kasiorki, ale to w końcu Disneyland, więc jesteśmy usprawiedliwieni :) Na głównej ulicy sklepy z artykułami na licencjach Disneya, zabawkami, kostiumami etc. Hanka oczywiście wyjechała z suknią Anny z Frozen i choć przepłaciłam co najmniej dwukrotnie w porównaniu z allegro, to możemy dziś żartować, że jak na damę przystało z Paryża przywiozła sobie suknię :)) Co najfajniejsze? Adventureland, część z piratami z Karaibów , przeprawa statkiem pośród fantastycznych scenografii, Discoverlad z bitwą laserami z bohaterami z Toy Story. Gdy Julka z tatą wybrali się na Star Tours i Space Mountain, ja z Hanią bawiłam się na karuzeli Orbitron. Bardzo ładnej, to ten mosiężny układ słoneczny na zdjęciach :) Mnie najbardziej podobało się na filiżankach i w labiryncie Alicji. Wrażenie robiła też podróż w "It's a small world". Dla Julki oczywiście najfajniejsze okazały się rollercostery, a w części Studio, Tower of Terror.













































5 komentarzy:

  1. Wiesz, że w tym roku strasznie rozczarowała nas parada. Kiedy byliśmy poprzednim razem trwała 1,5 h ... a teraz ?! każda z księżniczek jechała na swojej platformie, utrzymywała kontakt z dziećmi, odniosłam wrażenie, że niestety liczy się już tylko komercja. Po raz pierwszy byliśmy w Studio i byliśmy pod wrażeniem chociaż stchórzyłam przed Tower Hotel brrrrrrr. Niezmiennie jednak twierdzę, że każdy kto odwiedza Paryż robi błąd nie odwiedzając Disneyland ... wrażenia pozostają na bardzo długo ! a usmiech i radość dziecka są bezcenne ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wiedzieć, bo też planujemy za jakiś czas wycieczkę do Disneylandu. A zdjęcia zjawiskowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieki za konkretne posumowanie. Cenne wskazowki, ktore warto przeczytac, zanim sie wybierze.

    OdpowiedzUsuń
  4. indiana jones tą pamiętam bardzo dobrze i jeszcze jakieś wagoniki co mi nogi z nich wypadały... ahh kiedyś zabiorę tam moje dziewczyny :D pięknie

    OdpowiedzUsuń