niedziela, 12 lipca 2015

W Dolinie Chochołowskiej


Lato. Upał. Słońce. Góry. Delikatny wiaterek w drodze przez las. Podmuch czystego powietrza i orzeźwienie w lodowatym strumyku Czarnego Potoku. Piesza wędrówka, rowerowa przejażdżka po kamienistym szlaku i gościnne barki taty. A dziewczyna czuła się wspaniale. Różowy kolor jej ust i dobry humor pozwolił nam z uśmiechem przemierzyć około 18 km tego dnia. Wieczorem starczyło jej jeszcze energii by wybrać się na basen :) Nie pamiętałam kiedy wcześniej byłam w chochołowskiej... może z rodzicami a może na na wycieczce szkolnej.. I choć teraz wybraliśmy się w szczycie sezonu to dużym zaskoczeniem była bardzo niewielka ilość turystów i jeszcze mniejsza dzieciaków. Pewnie wszyscy wystraszyli się upałów.. Spotkaliśmy rodzinę - mamę z dorosłą córką, która od lat co roku w lipcu przyjeżdża do Doliny Chochołowskiej i pani mama powiedziała że jest to jej pierwszy raz gdy idąc przez pół kilometra nie spotyka na szlaku nikogo.. Inna Pani mama, widząc Hanię u stóp schroniska, która już naprawdę nie miała siły wspiąć się po ostatnich paru schodkach, pogratulowała jej dzielnej wędrówki w taki sposób, że Hania niemalże zaczęła fruwać, bo gdzieś między słowami padło magiczne "szarlotka" :) A mnie nigdy tak bardzo nie smakowało kilka łyków piwa skradzionych tacie.





















































6 komentarzy:

  1. zastanawiałam się, gdzie wypoczywacie :), czyżby tym razem w trójkę :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko weekend we trójkę bi Juśka była w tym czasie na obozie a wa ale jeśli chodzi o wakacje to my chyba jestesmy nudni i przewidywalni bo znowu wybieramy sie nas Bałtyk :) pozdrawiam :)

      Usuń