sobota, 22 sierpnia 2015

Dueodde Beach

Plaża położona na południowym końcu wyspy znana ze swojej długości i szerokości ale szczególnie z bardzo miałkiego piasku przyjemnie skrzypiącego pod stopami i jasnego tak bardzo, że kilka stuleci wstecz używany był on do wypełniania klepsydr. Podobno jest to jedna z najpiękniejszych plaż Europy. I choć nie zaprzeczam jej urodzie, to myślę, że wygląda jak jedna z wielu plaż naszej, polskiej części wybrzeża. Z plaży roztacza się widok na latarnię Dueodde Fyr. Do plaży dochodzi się długim drewnianym deptakiem, a przez środek wzdłuż plaży prowadzi pasmo bardzo dobrze ubitego piasku, dlatego plaża jest wygodna dla przemieszczających się z wózkami. Jednak największą jej zaletą jest Bałtyk. Płycizny ciągną się kilkadziesiąt metrów w dal morza, a woda jest bosko ciepła. I bez sinic! Z naszego północnego wierzchołka przejechaliśmy całą wschodnią długość wyspy do Dueodde autobusem komunikacji miejskiej. Autobus jedzie dłuższa trasą cały czas przy linii morza, zahacza o Gudhjem i Svaneke. Prowadził go bardzo pogodny i pomocny kierowca, który z każdym pasażerem odbywał krótką pogawędkę, nawet jak w Svaneke wsiadła mała wycieczka szkolna, która zmierzała akurat do Jobolandu ( parku rozrywki), kierowca chwycił za mikrofon i z nimi pożartował. Czuliśmy się dzięki temu jakbyśmy wszyscy jechali na jakąś super fajną wycieczkę. Ogarnięci turyści z Polski mieli sprawdzone godziny autobusu powrotnego jeszcze przed wyjazdem na google, ale plażowanie tak bardzo nam się podobało, że postanowiliśmy ruszyć jednak ostatnim autobusem. Upsss, klops. Ostatniego autobusu nie było. Skończył się sezon i dzień wcześniej wprowadzono nowy grafik, ten ostatni autobus jeździł tylko w weekendy i tylko na części trasy. Lekka panika, no ale przecież my ogarnięci turyści. Mamy srajfony, odpowiednie apki, czyt. google maps :) no i koniec języka za przewodnika. Tylko zdążyliśmy już zmarznąć czekając na autobus, którego nie było, weszliśmy więc do cieplutkiego sklepiku z pamiątkami i zapytaliśmy panią właścicielkę jak się stamtąd wydostać chociaż do Nexo. To co się działo potem przeszło nasze oczekiwania. W tym wszystkim to ona była jedyną ogarniętą. Oczywiście w ruch poszły srajfony, i srajpady. Pani przeanalizowała wszystkie możliwe, kombinacje, z których żadna jej się nie podobała, zrobiła milion pięćset wydruków, 20 razy opuściła swój sklep, spotykając się ze zrozumieniem klientów! i których obsługiwała w tzw. miedzy czasie aż w końcu zamówiła nam taksówkę, która przyjechała po nas ze środka wyspy z ustaloną z góry bardzo przyzwoitą ceną. Byliśmy w totalnym szoku. Nie musiała, naprawdę nie chcieliśmy się narzucać, tym bardziej przeszkadzać. Pani chciała. Plażę w Dueodde wspominamy bardzo miło i jeśli dane nam będzie tam wrócić to zabierzemy ze sobą dużą torbę na pamiątki.































5 komentarzy:

  1. widać po piasku jaka cudowna plaża.
    P:iękne dziewczynki

    OdpowiedzUsuń
  2. Plaża
    Iękna, a Twoje opisy powodują, że już chciałabym tego następnego sezonu, aby tam być. Ogarniętymi turystami głośno się uśmiałam....;:) :) :). A te srajfony to dopiero moc...! Następnym rszem przywieźcie dla Pani jakieś dziękczynienie :).
    Czy będzie jeszcze czwarta część...??????????????

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczna przygoda i jakie miłe wrażenia pozostawiła wyspa. Są jeszcze dobrzy ludzie ;). Podobna przygoda spotkała ostatnio moją mamę, tylko ona bez znajomości języka, z wielkim dobermanem przy boku i w ciemnym lesie i niestety bez tel. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki wam plan na następne wakacje ustalony :) skarbonka w ręce i zbieramy kasiorę. Chcemy wybrać się z rowerami i przyeczepką, z dziećmi 2 i 4 lata. Czy to prawda ze do Gudhjem nie wpuszczają rowerów??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nic nie słyszałam o tych rowerach, wręcz przeciwnie, wydawało mi sie, że wszedzie widzę rowerzystów, a W Gudhjem na przystanku na pewno weszła do autobusu grupa z 4 rowerami i wysiedli z nimi dopiero w Allinge

      Usuń