wtorek, 18 sierpnia 2015

Wakacje na Bornholmie 2015 #part1


Zdecydowanie jedne z najpiękniejszych. Morze, skały, kamienie, piasek, wrzosowiska, owce i kozy przy drodze. Malutkie domki z urokliwymi ogródkami. Mieszkanie na północnym wierzchołku wyspy z widokiem na Bałtyk, szum fal rozbijających się o granitowe skały o poranku i przed zaśnięciem. Wydawało nam się, że czas się zatrzymał. Zero kramików z plastikiem, w każdym miasteczku port i wędzarnie. Spokój, prostota, życzliwość mieszkańców. I to skandynawskie lato, ciepłe ale nie upalne, ze słońcem nisko zawieszonym, od rana okalającym wszystko dookoła złotą poświatą. Sielsko i romantycznie. Wszystko można by opisać popularnymi hasztagami #slowlife i #simplepleasure. Allinge i Sandwig to praktycznie zrośnięte ze sobą miasteczka, które tworzą tzw. bornholmski kurort. Ale pomyli się ten który słowo to podciągnie pod polskie czy choćby południowo europejskie realia. Zanudzi się tam ten, który szuka zgiełku, dyskotek i lansu na molo czy nadmorskiej promenadzie. Nam przypomniały się mini wakacje na Gotlandii, zarówno jeśli chodzi o widoki na Faro jak i w Visby. W każdym ogródku kwitły róże i malwy. My tam wrócimy, choć najpierw muszę opracować sobie nowa drogę dotarcia na wyspę. Pamiętam, że podczas podróży na Gotlandię dla mnie największym problem była przeprawa promowa z Nynashamn do Visby. Wówczas płynęliśmy wielkim promem, który mieścił nawet tiry. W kość dało nam wówczas zachowane Hani. Teraz wraz z 80% współpasażerów odczuliśmy znaczenie słowa choroba morska. Naszą podróż rozpoczęliśmy w Kołobrzegu wchodząc na pokład promu Jantar. Prom a właściwie katamaran zabiera tylko pieszych i rowery. Pod koniec wyjazdu dostaliśmy informację, że z powodu trudnych warunków planowane wypłyniecie w dacie naszego wyjazdu nie będzie możliwe, więc zdecydowaliśmy się na skrócenie pobytu. Mimo to nawet tamtego dnia do samego końca nie było pewnym czy prom otrzyma zgodę na wyjście z portu..... W tym całym zamieszkaniu największe podziękowania należą się załodze promu. Byli wspaniali i naprawdę troskliwi.

Bornholm to wyspa malutka. Idealna do zwiedzania rowerem, czy samochodem. Nasze auto zostało w Kołobrzegu, a po namyśle odpuściliśmy wypożyczenie rowerów. Dla Hani były to pierwsze wakacje bez wózka. Pomocna okazała się hulajnoga. Nie interesował nas zachodni brzeg wyspy, zdarzyło nam się przejechać taksówką przez jej środek. Nie odwiedziliśmy żadnego muzeum. Zobaczyliśmy wszystko co najpiękniejsze, choć na pewno wrócimy po więcej. Przejechaliśmy cały wschodni brzeg od północy na południe. Oglądaliśmy klify, dziewczyny codziennie spacerowały po skalistym wybrzeżu ale także po plażach piaszczystych. Powłóczyliśmy się po urokliwych portowych miasteczkach, zaliczyliśmy latarnie morską. Jedliśmy pyszne ryby w wędzarniach, choć sami sobie ich nie złowiliśmy. I na każdym kroku delektowaliśmy się pięknem wyspy i naszym bardzo leniwym czasem. Ciąg dalszy nastąpi....

















































7 komentarzy:

  1. Poznaje te piękne widoczki. Wakacje na Bornholmie wspominam jako jedne z lepszych...takie spokojne, bez kolorowych jarmarków. A historia z Jantarem u nas była bardzo podobna...widać od lat to samo :

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja, mam za sobą tylko dwa jednodniowe wypady na wyspę, ale zdążyłam się zauroczyć. Marzę o takim tygodniu jak Wasz., przyjdzie czas, a to spełnienię :).Pozdrawiam z Kołobrzegu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie cudowne światło gdzieniegdzie!

    OdpowiedzUsuń
  4. ależ malownicze wybrzeże, dziewczyny przeurocze i te kolory, cudowny wybór miejsca na wypoczynek ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała bluzka/narzutka z frędzlami! Gdzie można taką dostać? Zazdroszczę wakacji na Bornholmie, spędziłam tam kiedyś tydzień czasu i było to stanowczo za mało na poznanie tej cudownej wyspy.

    OdpowiedzUsuń