piątek, 6 marca 2015

W Kazimierzu Dolnym napotkaj mnie...


Trudno wyobrazić sobie pobyt w Nałęczowie bez choćby chwilowego odwiedzenia Kazimierza. I nawet nie wiem co tak tam ciągnie, bo przecież wcale nie ten dziki brzeg Wisły, bo patrząc na niego nie doznaje jakiś szczególnych wzruszeń i zdecydowanie wolę ten nasz krakowski np. z widokiem na Skałkę. Może to ryneczek, którym niezmiennie się zachwycam. Pierwszy raz był tak opustoszały, że wręcz wymarły. Pierwszy raz mogłam się tak naprawdę poprzyglądać fasadom kamienic, ale mróz i nas zagonił do tawerny na ciepłą strawę. Ale rzeczywiście lubię tam wracać. Ps. Kojarzycie tę piosenkę? Zawsze na samą myśl o Kazimierzu w głowie odtwarza mi się cała kaseta z Dziewczyną Szamana...



































poniedziałek, 2 marca 2015

Drzewoterapia.


Relax, take it easy...... Nieważne zima czy lato, ciepło czy mroźno. Tam chcę się oddychać rześkim powietrzem. Hania dodatkowo zaprzyjaźniona z Grabem, wokół którego krążyła codziennie i do którego przemawiała w różnym tonie, na pożegnanie czule go utuliła. A wujek google podpowiada,że grab podnosi pewność siebie i oswaja lęki przed starzeniem, a przede wszystkim wzmacnia odporność organizmu. W to ostanie bardzo chcę wierzyć :)