piątek, 30 października 2015

W leśnym parku niespodzianek


Ustroń - górskie, uzdrowiskowe miasteczko, które dotąd kojarzyło mi się z opowieściami śp. babci, która uwielbiała tam wracać. Tyko 2 godziny drogi od Krakowa. O Leśnym Parku Niespodzianek słyszałam już dawno temu, ale bliższą chęcią poznana tego miejsca zapałałam dopiero po pierwszym wpisie u Mileny. Milena wróciła tam niedawno i podzieliła się na blogu pięknymi zdjęciami, a ja uznałam, że tej wycieczki nie możemy już dłużej odkładać. I była to bardzo dobra decyzja. Leśny park niespodzianek przyćmił każde tego typu miejsce. Bliskość zwierząt i możliwość bezpośredniego kontaktu fizycznego jest dla dzieci wspaniała. Dla dorosłych także. W kasie parku można zakupić opakowanie karmy, dzięki czemu dystans ze zwierzętami skraca się do minimum. Nie mogłam uwierzyć, że tak płochliwe ze swej natury młode daniele tak ufnie podchodziły do dzieci, jadły im z rąk, a jeden upodobał sobie nawet na tyle Julkę,że wystawiał się do głaskania. Pomimo,że przybywają tu gromadami całe rodziny, bez trudu można na obszarze parku znaleźć spokojne miejsce dla siebie. Ogrodzone żyją tam też żubry, szopy i świnki wietnamskie. O wyznaczonych godzinach można wziąć udział w pokazach lotów ptaków drapieżnych. Młodsze dzieci chętnie korzystają z placu zabaw, ale i tak po kilku chwilach wszyscy znowu biegną do Bambi. My będziemy tam wracać o każdej porze roku.















































wtorek, 27 października 2015

Kreatywny październik - inspiracje


Październik to jeden z ulubionych miesięcy. Przeważnie słoneczny i już w pełni jesienny. Zaczyna się zawsze w ogrodzie pomiędzy jabłoniami a krzakami pigwy. Kończy w domowym zaciszu z farbami na podłodze. Gdzieś po drodze w parku zbieramy kasztany i kolorowe liście. W tym roku październik zaczął się dla nas od festiwalu kina dziecięcego, który w tym roku miał swoją druga edycję. Hani udało się załapać na nowe przygody Alberta Albertsona oraz dwójki ulubionych przedszkolaków Emmy i Kacpra. To już kolejna, trzecia opowieść z tej serii. Tak na marginesie zdradzę wam, że Hania marzy by na urodziny dostać Bassę ( podobnie jak w pierwszej części Emma). Miesiąc zakończył się festiwalem książek dla dzieci, w którym jednak Cacane nie wzięły udziału. Starsza Cacana spędziła bowiem 2 tygodnie nad morzem, młodsza musiała ominąć tłumy czytelników wydelikacona po kilkudniowym pobycie szpitalnym. Ale nowości książkowe i tak nadrobiłyśmy o czym pewnie jeszcze się tutaj pojawi coś nie coś. W naszym parku nie znalazłyśmy ani jednego kasztana. Mimo wszystko był to miesiąc twórczy. Obie Cacane wykonały niezliczoną ilość dekoracji jesiennych. Poniżej kilka tych, które zajęły je na dłuższą chwile. Obie dziewczyny wzięły udział w warsztatach florystycznych, gdzie przygotowały przepiękne wianki i lampiony. Ze spacerów z Hanią przynosiłyśmy koszyczki pełne liści, które następnie odszukiwałyśmy w nowości wydawniczej Zakamarków - Inwentarzu drzew. Bardzo ładnie wydanej książce, którą szczerze polecamy. Z liści układałyśmy napisy i kompozycje, którymi potem dekorowałyśmy ściany. Ale największy zachwyt pojawił się u Hani gdy do domu przyniosłam ogromny arkusz brystolu. Popatrzcie.







































czwartek, 15 października 2015

One stormy day


Nie ma złej pogody. Nawet gdy mgliście, deszczowo i wietrznie. Można założyć żółty sztormiak i..... Być jak Stina.