wtorek, 12 kwietnia 2016

Think pink! Bo szczęście ma kolor różowy.


Dawno, dawno temu, za górami, za lasami był sobie świat Cacany. Stop. Jest. Trwa. Pamiętacie ostatnie słowa mamy z książki Astrid Lindgren, Patrz Madika, pada śnieg. Ja pamietam o nich zawsze. I trochę o tym dziś, w związku z dużą ilością zapytań o naszą przerwę. Szczerze mówiąc myślałam, że skoro podzieliłam się informacją o operacji Hani po tygodniu na instagramie, to wszystko jasne, ale na fb i mailu nadal pojawiają się pytania. Dziękuje za nie, bo świadczą o szczerym zainteresowaniu. Bodajże od 10 dni jesteśmy w domu, od wspomnianej operacji minęły już ponad 3 tygodnie. Sama operacja była zabiegiem zaplanowanym. Było to drugie podejście do 3 etapu, o pierwszym 2 lata temu pisałam tu. W sumie była to 4 operacja naszego kochanego Serduszka. Przebiegła pomyślnie i bez komplikacji. Nasza Dzielna Dziewczynka jeszcze z bloku operacyjnego wyjechała na własnym oddechu, a potem każda godzina, dzień był krokiem milowym. Jeszcze na intensywnej terapii została nazwaną imieniem jednej ze swoich ulubionych bohaterek Pipi, z uwagi na swoja siłę i odwagę, a z przychodzącą każdego dnia panią fizjoterapeutką odśpiewywały wspólnie podczas ćwiczeń tytułową piosenkę po niemiecku :) Tydzień po operacji dostaliśmy pierwszą 2 godzinną przepustkę poza oddział szpitalny. Zabraliśmy Córeczkę do hotelu dla rodziców, gdzie czekała na nią moc atrakcji - hulajnoga, rowerki biegowe czy huśtawki. Następnego dnia wręczono nam na oddziale kartę do ZOO, a kolejnego dnia zwiedzaliśmy piękną starówkę w Munster. Jechaliśmy tam pełni strachu o życie dziecka, choć wiedzieliśmy, że powierzamy ją w Najlepsze Ręce - Profesora Edwarda Malca i Pani Docent Katarzyny Januszewskiej. Dodatkowo ja sama, pełna ksenofobicznych uprzedzeń, obawiałam się jak to wszystko się potoczy - przecież niemiecki personel na pewno ma dość stałych pobytów polskich rodzin... Otoczeni zostaliśmy wspaniałą i troskliwą opieką. Dziś Młodsza Cacana ma różowe usta i paznokcie.



4 komentarze:

  1. Ojej, nie wiedziałam o Waszych problemach, chociaż zaglądam na Twój blog dosyć często. Cieszę się, że wszystko się udało. Pozdrawiam z jak najlepszą energią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odkryłam bloga kilka dni temu. Nie doczytałam o problemach ze zdrowiem, ale życzę, żeby było go jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie słyszę Was😍
    Szybkiego powrotu do zdrowia, życzę małej "Pipi-Cacance"!
    Dziękuję za dobre wiadomości,
    Dobrej energii Wam życzę,
    Oksana

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń