niedziela, 15 maja 2016

Majówka zimówka


Oj bardzo nam się tęskniło za takimi widokami. Wybraliśmy teoretycznie najgorszy czas, kiedy pół Polski postanowiło zrobić to samo co my, czyli pojechać pod Taterki. Pod drodze trzeba było wyłączyć radio, w którym cały czas trąbili jak to droga do Morskiego Oka jest juz zastawiona samochodami. My choć kierunek obraliśmy ten sam, nie mieliśmy tak ambitnych planów, zresztą dla mnie droga do Morskiego Oka jest nużąca i nawet piękny widok u celu nie osładza mi perspektywy powrotu. Szczęśliwie znaleźliśmy jedno wolne miejsce na parkingu przed trasą na Rusinową Polanę, skąd roztaczają się absolutnie najpiękniejsze widoki na Tatry. Była to pierwsza wędrówka Hani od czasów operacji i choć podczas jesiennej wyprawy na Rusinową było całkiem dobrze, to teraz całą trasę Hania przebyła w biegu i podskokach. A że kilka dni wcześniej spadł śnieg to radość z śnieżnej bitwy nie przyćmiła nawet przemoczonych stóp.



























1 komentarz:

  1. Fajne te Wasze wędrówki. Ja tak nie lubię chodzić po górach a właściwie w nich mieszkam. Nie w takich wysokich... Muszę się jednak przekonać i nauczyć, bo reszta mojej rodziny góry uwielbia. A ja wolę wędrówki po miastach :)

    OdpowiedzUsuń