piątek, 2 lutego 2018

Kopenhaga z niemowlakiem część 2


Muzeum i Hotel.

Generalnie nie mieliśmy planu na zwiedzanie. Podstawy mieliśmy zaliczone podczas wcześniejszych podróży. Planowaliśmy dużo spacerować, jeść i cieszyć oczy tzw. duńskim designem. Tę zachciankę spełniliśmy po raz pierwszy wybierając hotel. Zdecydowanie jeden z najfajniejszych w ostatnim czasie, stał się inspiracją do projektu, którego realizacji w tym roku nie mogę się już doczekać... Ale żeby nie było tylko konsumpcyjnie, wybraliśmy się do też do Muzeum Sztuki Nowoczesnej Louisiana. Dla Leo była to też pierwsza podróż pociągiem.

Wszystkie zdjęcia robiłam nowym aparatem, kompaktem Fuji F100f,jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie zanim nauczę się z nim funkcjonować :)















































poniedziałek, 29 stycznia 2018

Kopenhaga z niemowlakiem część 1


Post ten z powodów technicznych zostanie podzielony na dwa wpisy. Ogrom zdjęć uniemożliwyłby wczytanie w całości w rozsądnym czasie. Kopenhaga to podobnie jak Paryż zawsze dobry wybór. Mamy duży sentyment do tego miasta. Wybraliśmy się tam na dłuższy weekend w drugiej połowie września. Dziewczyny rozpoczęły juz rok szkolny. Nie chcieliśmy żeby zaczynały go od nieobecności i na szczęście dla nas spotkaliśmy się ze zrozumieniem a wręcz radością,że spędzą ten czas z babcią, zwłaszcza, że same Kopenhagę"miały juz zaliczoną". Dla trzymiesięcznego Leleczka była to pierwsza podróż samolotem. Zniósł ją cudownie. Krótki lot przespał w całości wtulony we mnie. W podróż zabraliśmy głęboki wózek. Złożyliśmy go dopiero na płycie lotniskowej i poszło nam to chyba bardzo sprawnie, gdyż potem zbieraliśmy pochwały od pasażerów, którzy to obserwowali, widziałam,że jedna osoba nas nawet nagrywałą... Po oddaniu wózka Leo trafił w nosidełko Tula, które towarzyszyło nam na wszelki wypadek cały czas, jednak przydało się wyłącznie na lotnisku w drodze powrotnej, gdyż tam wózek musieliśmy nadać już z bagażem. Sam bagaż zredukowaliśmy do jednej walizki. Nie zabraliśmy tony dzidziusiowych przydasiów, jedynie pieluchy, niezbędne kosmetyki, bodziaki, śpiochy i dwa sweterki. Kąpaliśmy się wspólnie na rączkach pod prysznicem. Jak się okazało na miejscu zapomniałam zabrać mojemu dzidziusiowi spodenek które specjalnie na ten wyjazd mu kupiłam. Sam dzidziuś był cudownym kompanem. Dzielnie znosił całodniowe szwędanie sie po mieście. Spał w swoim wózeczku,otumaniony świeżym powietrzem wybudzając się na karmienie. Wtedy częstował uśmiechami wszystkich dookoła. Nie lubię karmić publicznie, dlatego zabrałam ze sobą laktator elektryczny z możliwością zmiany na baterie i wcale nie miałąm poczucia marnowania czasu i na ściąganie i na karmienie, bo nasz wyjazd z założenia był slow. Często przebywaliśmy w dużych skupiskach i takie rozwiązanie pozwoliło mi zachować pełen komfort. A Kopenhaga? Zachwycająca jak zawsze.