niedziela, 26 sierpnia 2018

Bałtyk 2018


To były najprawdopodobniej nasze najintensywniejsze wakacje. Rozpoczęliśmy je wyjazdem do Grecji, na Kretę. Kilka dni po powrocie siedzieliśmy już w samolocie do Nowego Jorku. Do tych wakacji jeszcze wrócę w osobnych wpisach. W trzeciej dobie po powrocie z Nowego Jorku, ciągle z jetlagiem jechałam już z moją fantastyczną trójką i Charliem do oddalonych o 700 km ulubionych Dąbek. Tym razem sama, bo tata musiał pojechać w przeciwnym kierunku i choć podróż z planowanych 8 godzin zajęła nam 10, to i tak było warto. Jak zawsze. Tą część wakacji traktowaliśmy jak wisienkę na torcie całego naszego lata.